- Przyznam się Wam, że ostatnio miewam dziwne sny, w których nawiedza mnie kostucha. Nie wiem, co to ma oznaczać.
/Słychać podejrzane stuk, puk, stuk, puk/
Do licha, kto to może być o tej porze? Spojrzę przez wizjer.
Nikogo nie ma w domu!
/Daje się słyszeć głos podobny kostniejącym lodem soplom, wbijanym w
oko wiernym wartościom i tradycjom/
-- Jak to nie ma, przecież Cię widzę i słyszę, śmiertelzgniłku!
Już czas, otwieraj drzwi!
/Słychać zdecydowane buch, bam, buch, rymps/
- Chwileczkę, przecież wszystkie opłaty zrobiłem, podatki zapłaciłem,
przepisów drogowych nie przekroczyłem, nie podróżowałem bez biletu...
-- Ta podróż, w którą Cię zabiorę, nie będzie Cię nic kosztować.
A po drodze, przez to, że nie mamy dużo czasu, będą tylko trzy stacje:
"Tugewer as Łan", "Sikret Fejs" i "Lak of Komprehenszon".
I co Tu na to, kościostrupie?!?
Otwieraj!!
/Nie da się ukryć, że już teraz to ktoś nieźle napierdala w drzwi. Jeb,
jeb, jeb, jeb/
- Nic z tego, donikąd nie jadę, poza tym mam tu jeszcze sporo spraw
do załatwienia. Aha i nie mam paszportu!
-- Powtarzam Ci, reanimowany trupie, że w czekającej Cię podróży
nie ma miejsca na punkty graniczne i tego typu pierdoły. Jest jedynie miejsce
zwane Krwawym Kościodołem, gdzie Twego przyjęcia w poczet niewiecznych
głąbów dokonają Aniołowie: Przeklęty Krzak Szuldiner, Wyklęty Paweł Masfidalek,
Sklęty Stefek Didżiordżiak oraz Zaklęty Syn Rajnert.
- To wszystko jest śmieszne, co mówisz... Kto Ty jesteś i dlaczego
jesteś ubrany na biało?
-- Ty dwunożny bezmózgowcu, ślepy jesteś i głupi, czy co?!?
Nie mam zamiaru Ci się spowiadać - otwierasz czy nie!?!
Wyciąg "Human" relacji stąd-dotamtąd odbiega za chwilę.
Otwierasz??
Czas na Ciebie!!
/Jak wynikało z późniejszych relacji innych mieszkańców to słychać było,
jakby budynek pękał w ścianach, postumentach, cokołach i posadach. Jakby
ekipa budowlana otrzymała prykaz natychmiastowej rozbiórki. Cieć, zwany
potocznie gospodarzem domu, określił te dźwięki, jako: "Kurwa, panie, coś
tak jakby przyjebło pare razy z ogromno siło z góry, tynk polecioł ze ścian,
baby zaczeli sikać ze strachu po nogach a mnie - Panie - gówno wskoczylo
do galotów bez dania racji/
/On jednak nadal zdaje się nic nie pojmować/
- Oooooooooo, takiego! /Udając twardziela/ I co mi zrobisz??
-- Ha, haah, haaahahahah /Zabrzmiało to conajmniej złowieszczo/
Po prostu wejdę, patrz przyszła spadlino!
/No i czy uwierzycie?!? Przeszedł!/
- Ty przenikasz przez drzwi?!?
/W ćwierćsekundzie zbladł na podobieństwo monstrancji/
To Ty jesteś... Ta z mojego snu!! Nie, niemożliwe, przecież ja dopiero
używam życia, to pomyłka! Chodzi Ci pewnie o sąsiadkę z przeciwka!!
-- Ja się nie mylę. Chodź, nie bój się... /Słodycz w Jego głosie
rozpływała się po wszystkich członkach, mrożąc w nich krew na bulion w
kostce. Mimo to.../
- Złap mnie najpierw, /Zakrzyczał z ogniem w oczach/ wredna kostucho!
Ja się śmierci nie boję!
Nooo, spróbuj szczęścia i złap mnie, noooo yyyyhyhhyhhyhyhyh
/Chwyt za gardło okazał się wystarczający, by klient zwiotczał, opuściły
go soki, a język wydostał na zewnątrz, łypiąc ciekawsko/
-- Bingo!! /Z uśmiechem spojrzał na Nas przy odgrobnikach/
Tak brzmi Śmierć - a jak wygląda Śmierć na żywo, zobaczycie już
trzeciego i ósmego w Poznaniu i Katowicach. Czekam na Was, moje Wy koreczki
mięsne!!