RADIO OVERGROUND
07.07.1992r.
PARADISE LOST
/Przewiejebną ciszę w świntyni przerwał wreszcie stukot lachą w blat
oftarza.
Nielicznie zgromadzonym niewiernym objawił się On.
Przeciągnął strunę i wydał z siebie pierwsze tchnienie w tonie znanym
wszystkim ze mszy/
- Czytanie listu poleconego wartościowego Wrednego Djabeljusza do Ołwergrandzian!
A para wychodziała z ziemi, która zakażała wszystek wierzch Ziemi.
Spłodził wtedy Pan pięciu śmiertelzgniłków i jeszcze jednego - okazjonalnie
- po przewie.
Natchnął w ich oblicza żywoty i stali się człowiecy zespołem szarpi-
i ciągodrutów na zawołanie pańskie!
-- Diabeluja, diabeluja, diabeluja, diabeluja, diaaaabeluuujaaaaaa!!!
/Chorałem odpowiedziały powłoki leżące odwróconym krzyżem lubo klęczące
na goździkach/
- I wywiódł pan na ziemię wszelkie twórnie płyt i bezbożnice klubowe, niewdzięczne na wejrzeniu i ohydne we słyszeniu oraz drzewo fonograficzne i drzewo wiadomości radiowo-telewizyjnych!
-- Diabeluja, diabeluja, diabeluja, diabeluja, diaaaabeluuujaaaaaa!!!
/Zbiorem wewnętrznie spójnym zakrzyknęły paszczęki leżących lubo klęczących
pokotem i popsem/
- I rzekł pan do zespołu. Pierwej rozwydrzonemu Nikowi Holmes i pudłowcowi Gregorowi Mekintoszowi i akustycznemu pudłowcowi Stefenowi Edmundsonowi i doboszowi Mefju Arczerowi, a na końcu i wypierdkowi klawiszowemu Robertowi Dżonowi Gotfrej: Z drzewa fonograficznego korzystać będziecie do niewoli, ale z drzewa wiadomości NIE, bo śmiercią gwałcowną umrzecie!!
-- Diabeluja, diabeluja, diabeluja, diabeluja, diaaaabeluuujaaaaaa?!?
/Bez przekonania na te słowne idiotyzmy odwarknęły zbite w kupę zgniłki/
- I stworzył Pan rynek, zajiks i przeklętych fanów metalu. Potem - siódmego dnia - wyrwał zespołowi trzy nogi, głowę, dwa łokcie i prącie nadgniłe i zbudował Mjuzik for Pleżer Rekords!
-- Diabeluja, diabeluja, diabeluja, diabeluja, diaaaabeluuujaaaaaa!!!
/Z pełnych piersi się wyrwały serca drobiowe i padły plackiem na serek,
świeżo przygotowany przez spuszczalski tłum/
- I rzekł Mjuzik for Pleżer do zespołu: Korzystajta z drzew tutejszych, bowiem promocja waszych dwóch dużych nagrobków tego wymaga. Dalidyjabeł, my wbijemy góźć do waszej zbiorowej trumny i załatwimy nagrobek o treści przebiegłej: "Szejds of Got". Więc...
-- Diabeluja, diabeluja, diabeluja, diabeluja, diaaaabeluuujaaaaaa!!
/Zespoleni jednym duchem śniętym zbudzili się, krzycząc głośno w niebogłosy
jeden przez drugiego, a ten przez trzeciego, a tamtem przez czwartego,
a z kolei tamten przez piątego, a natomiast ten piąty już nie mógł przez
tego następnego, bo był nim przecież On/
- I korzystali człowiecy - aż do wymiotów - ze złośliwej dobroci Pańskiego
raju, gdy ten spieniony obficie pianą z jasnego piwa wpadł, jak bomba choinkowa,
drąc koty na lewo i prawo:
Cóżeście uczynili smrodopaci najgorszego?!? Cóżeście uczynili!?!
Iżeście mnie nie usłuchali... rozmnożę boleśnie hałas, dobywający się
z waszych zwojów, utrudnię poród kolejnych płyt nagrobkowych, obrócę w
proch wszelkie studia nagraniowe i pozbawie na wieki kieków używek!!!
Na co jeszcze czekacie?!? Wont z paradajsu, brytyjskie węże gumowe!
-- Wont, wont, wont, wont, wont, wont, wont, wont, wont, wont!!!
/Wybuchowi nieprawdopodobnej złości towarzyszyły wystrzały analne i
bluźnierstwa sakralne, dokonywane przy udziale wilgotnych pochew, spragnionych
powrotu ociekających krwią i wydzieliną gruczołów rodnych grubych mieczy
i szablisk/