/Słychać okrzyki kibiców. Pojawia się komentator zdarzeń/
- Witam Państwa ze studia na mecie letniego biegu dookoła Polski.
Za moment przyjdzie do nas nieoczykiwany zwycięzca... nasza biegaczka
- Józefa Purchawa.
Wszyscy działacze jeszcze nie mogą ochłonąć i wyjść z podziwu, jak
tak mało znana zawodniczka mogła wyprzedzić całą światową czołówkę biegaczy...
i to o całe czterdzieści sekund i dwadzieścia pięć setnych.
O, już jest!
Gratuluję Pani serdecznie tego nieprawdopodobnego zwycięstwa w tak
przecież renomowanym biegu...
/Ona spokojnie, już rozluźniona/
-- Ach, nie ma za co, Panie redaktorze...
- Już krążą plotki, że żeby uzyskać takie przyspieszenie na ostatnich
pięciu kilometrach musiała Pani użyć środków dopingujących!
-- Niczego nie brałam, jestem spokojna o wyniki badań!
- Właśnie faksuje się depesza od Prezydenta, Związków i Federacji Sportowej.
Takie zwycięstwo!
Cała Polska jest z Pani dumna!!
-- Czy ja wiem...
- Wiem, że jest Pani nieśmiała i małomówna... ale niech Pani, Pani
Józefo, chociaż naszym słuchaczom zdradzi, skąd wzięło się u Pani tyle
siły, energii, woli walki, by w tak niesamowity sposób pobić i Rekord Europy
i Rekord Świata za jednym zamachem. Widać było, że coś Panią gnało. Co
to było?
-- Eeeeeeeeeeeeee...
- /głośnym szeptem/ No niech Pani powie wreszcie!!
-- Noooo, Panie redaktorze...
Srać mi się chciało, to biegłam...