/Słychać gromkie oklaski publiczności w różnym wieku i z różnym stopniem obtarcia odbytu. Wytacza się Ryłkołak na scenę. Trzyma gitarę w lewej ręce. Rozdaje całuski i poprawia prawą ręką jaja w ciasnym worze w spodniach/
/Zaczyna rzępilić i drzeć ryja. Widzowie i słuchacze w jednej powłoce są w 6-tym niebie/
Tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty pierwszy - to ich pierwszy skok
w bok.
Wystartowali z demówką tuż zaraz...
Chodzili, prosili... wzniecali potworny ambaras.
Mieli dziewek, ile chcieli - ale w kulki se lecieli...
Yldispołst to git chłopaki!
Chcesz czy nie - dołącz do naszej paki!
Lato tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego drugiego było piękne tego
roku.
Sesja w Borzin Rekordings dała temu dowód.
"Fołr Depresiw Siysens" nosił znamię album ten - czego więcej chcieć,
czyż nięęęęęę?
Premiera płyty, a potem męczący codzienny trud
Chłopcy grają wszędzie, gdzie nie brak cnót...
/Na swojską Perfektowską nutę/
... Tak wielu nie mam, przyjacielu...
Brzmią słowa, jak motyle upaćkane w gile.
Yldispołst, Yldispołst
/Na solidarnościową nutę/
Chodźcie z nami! Chodźcie z nami!!
... My wolimy z robalami!
Dziewięćdziesiąty trzeci rok - przynosi zmiany
/Na dezerterowski sałnd/
Zmiany, zmiany
Potrzebne są zmiany
Bo za dużo alkoholu i krwawych burd w holu.
Zmiany, zmiany
I już nie gramy, bo zakazali występów w Danijiiiiii!
To pojechali do Ł-ropy
Tam czekali na nich szkopy
Jednak wszystko się skończyło dobrzeeeeee....
Dziewięćdziesiąty czwarty - rok fatalny!
Najpierw mini-long
Potem maksi-tur
Mało dziewczyn i chłopaków
A zdobywać trzeba noweeeeee szlaki,
Gdzie owca bobki sieje a
Matka płacze, bo syna jej wzięli
Do wojska, jedynego, bo ta reszta - dziesięć - to córkiiiiii!!
A ona chciała go do seminarium, by został kiiiiiimś!
Jeeeeeee, Jeeeeeee - Yldispołst!
Jeeeeeee, Jeeeeeee - Yldispołst!
Ale wszystko się zmienia
Wypuszczają "Helweda"
Na rynku zaczyna się czad
Udział w festiwalach
Nad - mo - rzem
Nagrania na składankach
Dobre recenzje, to znaczy pieniądze
Mogą wejść do studia i nagrać
Nową płytę... Lalalalalala... Lalalalalala
/Zaśpiew z reklamy spodni/
Stalowa, lowa
Stalowa, lowa
/Teraz grołl/
Kilka dni to trwało
Jeść nam się nie chciało
Piwa było mało, ale nagraliśmy
/A to chyba dysko polo/
Bawmy się! Bo ta muzyka niesie zło!
O to to to!!
Bawmy się! Już pozostało nam niewiele lat!
Oj tak, oj tak!!
Bawmy się! I tak nas w końcu trafi szlag!
Szlag, szlag, szlag, szlag!!
/Końcówka z szaloną zawartością decybeli, krwi tryskającej z rozciętych
palców i smrodu dobywającego się z otwartych ryjów oczarowanej publiki/
Aaaaaarrrrrrrgggggghhhhhhh!!!!!!