RADIO RMF FM
17.12.1994r.
MYTHOS
/Razem, kupą odzywają się nadludzkim głosem trzy postacie/
= Przedstawiamy Państwu bajkę mirycznego fińskiego bajarza Mythosa,
w której biorą udział:
Kochałek Osrałek (To ja!)
Anielska Dziewica (Ach, Boże) i
Diabolo Jabolo (Ha, ha, ha, he, he, he)
/słychać przepiękny dźwięk kościelnych dzwonów oraz odgłosy oddychającej
natury/
- Za 666-oma górami, za 666-oma lasami w fińskiej krainie dłubaczy
nosowych mieszkał marny syn o imieniu Jukka (Oddałabym się mu) i
poimieniu Walpu.
Ten biedaczek nie miał rodziców! (Biedaczek?! Morderca!!)
Miał za to główkę i sprawne rączki. (Bogu niech będą dzięki!)
Nie miał natomiast domu ani pracy. Zaciągnął się więc...
/słychać rzężenie płuc/
- ...a lubił palić.
Wziął swe brzemię i poszedł szukać nieszczęścia w wejskiej metropolii
(Błogosławię Cię na drogę, synu mój!) Oulu. (Co to za bajka bez
tragedii?!?)
Tam - napadnięty przez rzezipęcherzów - stracił głowę (Dobrze mu
tak!) i na łeb na szyję, jak jeździec bez głowy, ruszył prosto nosa,
gdzie oczy poniosą.
Poniosły go do chatki, salą prób zwanej, gdzie dzicy fińczycy wywoływali
diabła (Moja krew!) przy pomocy (Apage Satanas!) instrumentów
(Apage!) mrocznymi zwanych.
Nosili miano Belial i ulegli samozagładzie (Zdrada! Zdrada!)
w listopadzie (A dobrze im tak!) dziewięćdziesiątego drugiego roku
bezpańskiego.
Z ognia płonącego stosu uratował się tylko Jukka (Ach, to dobrze!),
mając cały czas na sobie ciepłe kalesony i czapkę-niewidkę.
Osmolony i osamotniony wpierw zapłakał (Ach, płacz, synu płacz)
(Ach, co za dupek!), a następnie wydał z siebie ryk nieludzkiemu
podobny.
Zdecydował, że zostanie trubadurem.
/w tym momencie wyraźnie słychać, jak Diabolo Jabolo zaczyna się przystawiać
do Anielskiej Dziewicy, próbując złapać ją gołą ręką za owłosione kapsko.
Dziewica ucieka, piszczy i krzyczy, Diabolo goni, rechocze, charczy i smarczy.
Oboje powodują tumult, który zagłusza nieco następnych parę zdań wypowiadanych
przez Koszałka/
- Rzępoląc niemiłosiernie zdobył natychmiast przychylność okolicznych
twórców ludowych, z których pomocą przygotował demonstrację pod hasłem
"Mołlded Yn Klij".
Podczas lokalnego festiwalu twórczośći miejscowych anal-fabetów twórczość
Myfos została zauważona przez przebywającego na wygnaniu kardynała Ywil
Ołmena, który zaproponował gościom strawę weneroliańską i łoża tortur.
Fragment przesłuchania umieszczono później na zbiorowych pracach "Wołsiferołus
End Makiawelijan Hejt".
/Gonitwa ustała. Znowu słychać przepiękny dźwięk kościelnych dzwonów
i odgłosy oddychającej natury/
- Minęła zima.
Przyszła wiosna.
Minęła wiosna.
Przyszło lato. (Starczy już tej wyliczanki!)
Jest wrzesień tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego czwartego rozkroku.
Ser Jukka,
Ser Tołni, (Sam ser??)
Ser Teemu
i Ser Mikko (Wypiło by się co nieco...) spotkali się w Tiko-Tiko,
by dać odpór pogłoskom, jakoby współżyli ze sobą, mając nieślubne potomstwo.
(Na stos! Na stos!!)
Efektem sobiboru tikońskiego była nowa seria bolesnych zastrzyków w
podbrzusze lokalnych i lojalnych władz.
"We Pejn Emplifajer" jest (Na stos! Na stos!!) jedenastoczęściowym
dziełem, głoszącym światu horror i brak prezerwatyw.
To przeklęte dzieło opatrzone herbem Ywila Ołmena sprzedawane jest
pokątnie przez rypcerzy Osmołz Prodakszyns od połowy grudnia dziewięćdziesiątego
czwartego.
/Zapadła głucha cisza/
- Morał z tego jedny jedyny jest taki, że:
(Yn)
Strejt
Forłard
Altra
Fast
Egresiw
Hejwi
Def
Metl
(Łi Trast)!!
/Diabolo zaczyna znowu gonić Dziewicę. Koszałek zaczyna ścigać Diabola.
Dziewica zaczyna doganiać od tyłu Koszałka. Wszyscy piszczą, krzyczą i
ryczą pod niebiosy okrążąjąc ołtarz. I biegają tak do dziś.../
(W Dziewicę wcieliła się duszą i ciałem Magda Nowikowska a w powłokę Diabola - Tomasz Grochola)