Wreszcie dostępny w naszym krajiku na płycie CD!
Po 6-ciu latach, obmierzłych od robienia sobie laski, kultowy dziesięciotonowy
gorowy walec oficjalnie rozjeżdża ciała niedowiarków i dupków, bryzgając
krwią, ropą, gównem i rozbabranym mózgiem na twarze sparszywiałych i tęgo
pieprzniętych zombi z całego tego cholernego i chorego na obscenę zaświata.
Strugi śmierdzących ludzkich płynów przelewają się przez nasze gardła,
wesoło gulgocząc podczas emisji
"Wizard Of Gore", "Cannibal Lust", "Breakfast At The Manchester Morgue"
czy "I Work For The Streetcleaner", a kawały ludzkiego nadpsutego mięsa
mrowią się setkami białych robali w naszych brzuchach, rzucając nas na
kolana serią gwałtownych torsji podczas próby konsumpcji "Cannibale Ballet",
"Cannibal Lust", "Trap Them And Kill Them" czy "Mortuaria".
Kto jeszcze żyw może odetchnąć pełną płynu i ropy piersią, bądź oddać
krwawo-czarny mocz, wijąc się w potwornych boleściach lubo odciąć sobie
granatowe od gangreny członki, złorzecząc bogu za plagi "Boneyard", "Staph
Terrorist" i "Defiling The Grave".
A kogo nie stać na takie uciechy - niech kopnie się tęgo w dupę i odda
do reszty brandzlowaniu, bo nie jest wart niczego więcej!
(w dystrybucji Pagan)
* - Aha! Gdzie, do diabła, podziały się jeszcze dwa utwory?!?
/z tomiku "Ryłkołak" - "Morbid Noizz" nr 1/1999r./