Ośmiu potwornie zdeformowanych płodów czterech gormańskich umysłów można
wreszcie spróbować i to prosto spod świeżo wytytłoczonej płyty nagrobowej.
Zostały usunięte w niepoważnej klinice Stage One, w listypadzie zaszłego
rozkroku, rękami samego Andy Classena - szalonego probducenta ekskremalnych
zabiegów.
Ich konsystencja to żywa rzygolawina ponaddźwiękowych gwałtów, która
rozsadza do bólu nadciągające myśli o zbrojnym wyścigu seksualnie zbączonych
dewiacji, omamy nieuchronnie sterczącego końca zaświata w mroku kroku pramaćki
i trelewizje zbliżającego się wielgachnymi krokami rajskiego plemnika rażącego
śmiercią nasze trzewia mózgowe.
Płody autojcostwa Holgera, Erlinga, Marca i Marcusa wchłaniają się
najłatwiej przez uszy, oczy, serce, mózg i mosznę.
Ale moszę tu jednak was ostrzyc, że ich całykowite spożyci wciągaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
/wersety pochodzą z tomiku "Morbid Noizz" nr 4/1999r./