Nim zdążysz wydać ze swoich ust kolejne cuchnące tchnienie śmiertelzgniłka,
w mgnieniu oka rozpoczyna się totalna wojna z religijnym fanatyzmem i odwieczną
chrześcijańską demagogią spływającą krwią milionów niewinnych ofiar.
Czterech obrazylijszczyków wykreśla nam odwróconym krzyżem przyszłą
drogę ku wolności.
Słowem i potężnym brzmieniem kruszą kościelne brzemię od wieków nakładane
nam siłą i zaciskane pętlą na szyi.
Pod kierunkiem Belzebuba, odziani czernią śmiertelnych ludzkich grzechów,
wzniecają pożary ludzkich umysłów, spalając na popiół narosłe zdrewniałe
systemy wartości, grzebiąc na wieki rachityczne pędy moralności i zrywając
sztuczne i wymuszone tradycją powięzi rodzinne.
Sieją za to nasiona Zła, dzierżąc w swych rękach seksualne narzędzia
pożądania nowej wiary i robiąc ustami nieprzyzwoite propozycje, brukając
i kalając dotychczasowe świętości.
Szaleństwo ogarnie szybko każdego, kto nosi w sobie jeszcze jakiekolwiek
ślady psychicznej i fizycznej kościelnej indoktrynacji, powodując czasowy
paraliż poczucia rzeczywistości, zwolnienie hamulców niebezpieczeństwa
i chęć dokonania nieodwracalnych zmian w swoim dotychczasowym życiu.
Ruszmy więc skostniałe dupy z posad zaświata i wznieśmy rebelię o prawo
do życia we własnym świecie, któremu przewodzi Szatan.
I nie pozwólmy, by powtórzyła się niedawna sytuacja i by obrazylijscy
piewcy śmierci mogli wreszcie przedrzeć się przez granicę naszego państwa
i granicę naszej świadomości, bo inaczej potoki codziennych moralnych szczyn
gotowe szybko utopić nasze świeżo odzyskane poczucie wolności i samodecydowania.
/"Morbid Noizz" nr 2/2000r./