N O W O T W O R Y       2 0 0 9
 
 
 
 

1. FUNERAL MIST (SWE) - Maranatha
Drugi, pełny nagrobek po ponad 5,5 rozkrokach przeszukiwań zwojów mózgowych. Wykonany przez mistrza, Ariocha (następcę wioślarza w trupie Triumphator
[ich niezapomniany nagrobek "Wings of Antichrist" z 1999 rozkroku śni mi się co noc za dnia], a obecnego drzymordy trupy Marduk), z nieznanym z wyzwiska bębeniarzem.
8 wydechów. Poprzedni nagrobek: "Salvation". Najlepszy nagrobek w deskografii: "Maranatha" (2009).
Rypcenzja:
To doskonały black metalowy nagrobek, pełny brzmieniem - od fundamentów po zwieńczający pomnik pentagram -
przez co pozbawiony surowości i brudu, dominujących na "Salvation", i pewnie dlatego zdobywający tak krańcowe opinie wśród śmiertelzgniłków.
Skoro więc ten jego poprzednik sprzed 6ciu (choć właściwie ośmiu) rozkroków jest tak interesujący, to ten album jest genialny, i dlatego w pełni tak zawładnął mną.
Emituje mroczność w nieczystej postaci: poraża trzewia szaleństwem temp i brzmień Immortal z czasów "Battles in the North",
przygniata epickim przekazem i ciężkością Bathory rodem z "Blood Fire Death" czy "Hammerheart",
wreszcie wypełnia zmysły wiarą w moc Satanasa, przekonaniem o nieuchronnej śmierci wiarków oraz wonią nacjonalizmu i pogańskiej tradycji.
Arioch z pieczołowitością buduje nastrój, wprowadza w ślepe nienawiścią korytarze, napędza szaleństwem dźwiękowe maszyny tortur,
by gdzieś w połowie hymenu zamortyzować upadek morali słuchacza zwolnieniem zwieraczy tempa.
Tak jest w przypadku "Sword of Faith" i "Anathema Maranatha", zaś w "A new Light" czy "Living Temples" nie ma już miejsca na spowiedź i żal za grzechy,
bo blackmetalowy taran miażdży wszystkie przejawy wiary i zabobony bez skrupułów.
Na koniec bezdusznie pozwala przyłączyć się - wyśpiewywać i akompaniować nogą powolnym i mrocznym hymenom ("Blessed Curse", "Anti-Flesh Numbus")
w towarzystwie jego chórów - oddając hołd jemu i władcom jego trzwi mózgowych.
Na pobojowisku zostaje tylko "White Stone" - wspaniała, bardzo energetyczna, choć porwana rytmicznie i dość wolna pieśń oraz "Jesus saves!" -
klasyczny antychrześcijański blitzkrieg tempa i przekazu, od jednej trzeciej długości ciągnący się wyblakłymi, nieco pustymi dźwiękami.
Aaa, i jeszcze coś. "Anti-Flesh Nimbus" nie kończy się mroźnym wichrem, jakby tego każdy oczekiwał, ale doskonałym instrumentalem w stylu japonijskim...
tak, tak, bowiem przywodzi mi na myśl tematy z filmów o Godzilli, dlatego wyciąłem ten fragment i zrobiłem z niego Intro do całego nagrobka.
No, pozwoliłem sobie poprawić boskie dzieło Ariocha. A co, nie wolno mi!?!
Naprawdę, dawno już nie czułem takiej euforii w sobie (no, uwaga na galoty!), pozwalając się niepokalanie zapłodnić Ariachowi.
Właśnie tego mi było trzeba, by zachować w pamięci zeszły rozkrok i ustawić go dumnie przed plutonem egzekucyjnym razem z innymi, wybranymi.
 

2. MARDUK (SWE) - Wormwood
Kolejny, pełny nagrobek po 1,5 rozkroku przeszukiwań zwojów mózgowych.  Wykonany w towarzystwie nowego bębeniarza.
10 wydechów. Poprzedni nagrobek: "Rom 5:12".
Najlepszy nagrobek w deskografii: "Heaven shall burn... When we are gathered" (1996), "Nightwing" (1998), "Panzer Division Marduk" (1999).
Rypcenzja:
Poprzednie nagrobki, wykonane już bez udziału B.Wara i 'Legiona', choć wydawały się być coraz bardziej interesujące,
to jednak "Rom 5:12" pogrzebał moje w Marduku nadzieje.
Dlatego tym bardziej entuzjastyczna i pełna euforii jest moja wycena ostatniego dzieła szwecyckich rypcerzy,
bowiem to ono przywraca niewiarę w pogański zalew krwawej muzycznej posoki rozpuszczającej chrześcijańskie truchło na swojej drodze.
To ono - dzieło Marduka - wypełnia mrokiem krok i wstrzykuje antychrześcijański jad w arterie, budząc nieco ospałe już żądze i szaleńcze wybryki.
Choć włożenie na poz. 2 nagrobka tak odmiennej w tempie pieśni to duża odwaga, ale po kilku wspólnie odmówionych godzinkach,
to właśnie "Funeral Dawn" stał się jednym z hymenów wyśpiewanych przeze mnie po nocach na przystankach autobusowych stolycy.
Te inne to bezprzecznie: "Whorecrown", "Into utter Madness", "Phosphorous Redeemer" i "Chorus of cracking Necks".
Warto wiedzieć, że na tym nagrobku nadal pluje bluźnierstwem i sarka bezeceństwem Arioch, wspomniany przywódca Funeralnego Mista.
A bębeniarz - Lars - po raz pierwszy z hordą w studiu, pokazuje nausznie, że gra, jakby miał pięć kończyn, a nie cztery, choć to coś, to może też i kończyna?
 

3. ANTIGAMA (PL) - Warning
Piąty, pełny nagrobek po niecałych 2 latach przeszukiwań zwojów mózgowych. Wykonany w towarzystwie nowego drzymordy - Patryka.
16 wydechów. Poprzedni nagrobek: "Resonance". Najlepszy nagrobek w deskografii: "Discomfort" (2004) i "Warning" (2009).
Rypcenzja:
Czego oczekiwać, kiedy w barwach trupy nie skręca się, nie wyje, nie deklamuje już więcej Łukasz? Tylko siąść i zwymiotować.
A tu nie, takiego wała! Agresja, chaotyczna moc i szaleństwo wizji - coraz mniej wykorzystywane - wzbierały ostrzegawczo,
by nagle rozsadzić żyły i rozpęc arterie członków Antigamy, znajdując ujście po coraz bardziej "ułożonych" i "przemyślanych" nagrobkach
w 16-częściowej bombie, kolejno eksplodującej energią wioseł i kakofonią bębenów.
W tej powodzi, z trudem kontrolowanych temp i brzmień, Patryk znalazł się znakomicie, artykuując słowa i zdania, jak rozlewający się po trzewiach odbiorcy napalm.
No, poza poz. 16, oddającą Sebastianową fascynację muzyką filmową.
Żeby jeszcze udało się trupie częściej koncertować, co, po odejściu Patryka w grudniu 2009, nie będzie łatwe,
ale trzymam za kciuk przywódcę bandy, licząc, że coś znowu wymyśli.
 

4. INFERNAL WAR (PL) - Conflagrator EP
Druga, niepełna, a czwarta, studyjna, niedzielona z innymi, mokiłka. Wykonana w tym samym składzie, co poprzednia, po 2 latach przeszukiwań zwojów mózgowych.
5 wydechów. Poprzedni, pełny nagrobek: "Redesekration". Najlepszy nagrobek/ mokiłka w deskografii: "Infernal SS" (EP, 2002), "Explosion" (split EP, 2004).
Rypcenzja:
"To przerażający widok, potworny" - wychrypiał do mikrofonu, wskazując pasażerom miasto za oknami autobusu -
"Ooo i ta syrena, wciąż się włącza, co pewien czas" - i pokazał w prawo -
"Tu był nasz ratusz, w wypalonych oczodołach okien widać jeszcze ciała naszych ukochanych urzędników, porąbanych w godzinach pracy" -
odwrócił się w lewo, by ukryć łzy i zmartwiał - "A tutaj... w imię ojca i syna... był kościół, do którego chodziliśmy się modlić przed podjęciem jakichkolwiek decyzji,
spalony doszczętnie, o, widać jeszcze zwłoki naszego proboszcza przebitego drzewcem krzyża" -
tu wytarł nos w rękaw nowego, modnego garnituru i kontunuował łamiącym się głosem - "A tam widać zgliszcza supermarketu, stacji benzynowej i baru typu fastfood,
wszystkie zostały wysadzone w powietrze, kiedy trwała niespotykana obniżka cen 'do minus 110 procent';
kawałki ciał zmieszały się z powykręcanymi częściami aut produkcji amerykańskiej i uniwersalnym tłuszczem (na którym frytki nabierały niepowtarzalnego aromatu)
i opadły na okolicę tłustą, śmierdząca masą, której próbki już teraz ktoś obrotny sprzedaje zgromadzonym gapiom" -
tu wykrzyknął - "Zatrąb Pan na nich, zatrąb, że też kary boskiej nie ma na takich!" -
wziął wdech, ale zakrztusił się - "Jezu, niee, co oni zrobili z naszym kompleksem radiowo-telewizyjnym, Państwo to widzą!?!" -
i z szaleństwem w oczach wykrzyknął w stronę skulonych z przerażenia pasażerów -
"Czy teraz zgodzicie się ze mną, że trzeba zakazać sprzedaży muzyki i koncertów grupie Infernal War, bo to,
co przytrafiło się naszemu miastu i jego mieszkańcom, spotka za chwilę cały nasz prawy i chrześcijański kraj?!?
To wasza misja i przeznaczenie: zmiana konstytucji i zapis, skazujący na śmierć przez publiczne spalenie na stosie każdego, kto
myśli, tworzy, rejestruje, produkuje, sprzedaje, nagłaśnia, słucha, kupuje ten rodzaj zboczenia, jakie przedstawia sobą Infernal War,
a któremu hołduje rzesza nacjonalistów i satanistów z Ryłkołakiem włącznie!
Tak nam dopomóż panie prezydencie, panowie ministrowie, klerze i krajowa rado radiofonii i telewizji!".
 

5. NAPALM DEATH (UK) - Time waits for no Slave
Kolejny, pełny nagrobek po ponad 2 latach przeszukiwań zwojów mózgowych. Wykonany w tym samym składzie, co poprzedni.
14 wydechów. Poprzedni nagrobek: "Smear Campaign".
Najlepszy nagrobek w deskografii: "Utopia banished" (1992), "Diatribes" (1996), "Enemy of the music Business" (2000).
Rypcenzja:
Dlaczego tfurczość tej trupy zawsze załazi mi za skórę? Co w niej jest takiego, że nie da się jej zignorować? No co jest, zapytacie?
A wieloletnie doświadczenie studyjne i koncertowe, a ci sami muzycy (od 18 lat) prezentujący nieugiętą wiarę w obrany kierunek i formę przekazu,
a rozpoznawalne od lat brzmienie...
Wiem, miewają wzloty i spatki, ale cały czas, sumiennie, rozpryskują po zaświecie zarazę zwaną grindcorem, torując drogę setkom młodych śmiertelzgniłków,
szukających drogi w życiu czy muzycznego sposobu wyrażenia narastającego buntu i protestu przeciwko bezwzględnemu korporacyjnemu światu,
jego duchowym religijnym odpowiednikom, systemom władzy i wartości.
Więc jeśli jesteś choć trochę wrażliwy, jak ja, to żaden nagrobek tych czterech psubrytów nie może obejść cię bokiem, nie ma mowy!
A już na pewno nie ten!
Zróżnicowany tempem, naciera zrównoważoną agresją brzmienia, miejscami przypominająca zgniatające ścieżki "Diatribes",
a innym razem opętańcze kawałki "From Enslavement to Obliteration"; udekorowany czytelnym, dobitnym rykiem Greenwaya wypełnia pokój
(bo nie cierpię słuchawek) przesuwając przede mną obrazy zaświata, w którym żyjemy i w którym - coraz częściej -
brakuje nam siły i czasu, by dokonać diametralnych zmian.
To Napalm Death nie pozwala spocząć na laurach, wtłaczając słowno-muzyczną adrenalinę w arterie, budząc zniewolone konwenansami,
politycznymi gierkami, bublijnymi frazesami symbole anarchii, wspólnego działania, wolności słowa, życia, przekazu oraz naturalnego współistnienia z Ziemią.
Dzięki Wam za to, psubryci!
 

6. GOROD (FRA) - Process of the new Decline
Trzeci, pełny nagrobek po niecałych 3 latach przeszukiwań zwojów mózgowych. Wykonany w towarzystwie nowego bębeniarza.
11 wydechów. Poprzedni nagrobek: "Leading Vision". Najlepszy nagrobek w deskografii: "Process of the new Decline" (2009).
Rypcenzja:
Francaska zaraza rozprzestrzenia się, pojawia się więcej odmian wirusa, coraz bardziej złośliwego i coraz trudniejszego do uniknięcia.
To już trzecie uderzenie Goroda, jednak to jest najmocniejsze ze wszystkich dotychczasowych, bo wysublimowane w objawach i skutkach.
Podstawą zarażenia jest deathowa sekcja rytmiczna, dająca niewidoczne - choć trwałe - obrzęki trzewi mózgowych,
następnie pogłębiona zróżnicowanym i lekkim w przyswajaniu thrashowym tempem, czyni w organizmie odbiorcy niebywałe spustoszenie,
wywołując zaparcia wolnej woli i trudności w przełykaniu powietrza.
Do tego dochodzi następnie heavy metalowa wirtuozeria, z jaką jedenaście bakterii wirusa rozpuszcza w arteriach zarażonego
skostniałe dotychczasową fascynacją metalowe złogi, dokonując błyskawicznego zrakowacenia komórek,
unikając przy tym antyciał oraz antybiotyków dostarczanych internetem bądź przez komercyjne media.
Przyjemność wewnętrznego rozkładu postępuje biegle, dostarczając ciału i zmysłom zarażonego Gorodem niezapomnianych przeżyć i doznań,
czego i ja jestem namacalnym dowodem.
 

7. DESPISED ICON (CAN) - Day of Mourning
Czwarty, pełny nagrobek po ponad 2 latach przeszukiwań zwojów mózgowych. Wykonany w towarzystwie nowego wioślarza i bazowego.
10 wydechów. Poprzedni nagrobek: "The Ills of modern Man". Najlepszy nagrobek w deskografii: "Day of Mourning" (2009).
Rypcenzja:
Czegoś w tfurczości zagrzybionych kanadyjszczyków zawsze mi brakowało, każdy nagrobek nie dawał się zamknąć,
by jego zawartość mogła w całości rozłożyć się, zostać wchłonięta i przyswojona przez moje trzewia mózgowe.
Tu wyparowały agresywne i zjadliwe dźwięki ostatniego westchnienia, tam odpadło kilka elementów deathcorowego korpusu,
a tam znowu wyciekło ciężkie i brutalne brzmienie wnętrzności.
Czy w końcu uda się Despised Icon pokazać i pogrzebać dotychczasowe umiejętności, pomysły i ich wykonanie w całości?
To już czwarty nagrobek, a końca niezdecydowania w ruchuchach kolejnych zwywłok nie słychać.
Panowie, więcej odwagi!
Tkwienie w oparach iluzji bycia deathcorową Meshuggahą, choćby nie wiem jak zadowalające, nie przyniesie, w najbliższych rozkrokach, ani wam ani mnie pożytku.
Zgnijecie przysypani wapnem gdzieś pod murem w bezimiennej zbiorowej mokiłce...
 

8. DROP DEAD, GORGEOUS (US) - The hot 'n heavy
Trzeci, pełny nagrobek po niecałych 2 latach przeszukiwań zwojów mózgowych. Wykonany w towarzystwie nowego klawisza.
12 wydechów. Poprzedni nagrobek: "Worse than a fairy Tale". Najlepszy nagrobek w deskografii: "In Vogue" (2006) i "The hot ‘n heavy" (2009).
Rypcenzja:
To najbardziej atmosferyczny i grający na moich męskich uczuciach nagrobek.
Od początku do końca wisi nade mną ciężką, naładowaną bólem i rozczarowaniem, chmarą zwierzeń, spostrzeżeń, uwag, przytyków i razów, rozdawanych z niesamowitą celnością.
Wykrzyczane to wszystko bez ogródek - bo to screamo hardcore - dobija mnie dobitnie, ilekroć słucham tych chłamerykańskich stfurców.
Chciałoby się nie sięgać po to więcej, ale nie daje się, to jak narkotyk, spróbowałeś, więc już się od niego nie odczepisz.
Z tą różnicą, że będąc na haju, mogę wyciągnąć jasne, choć małobudujące, wnioski; że jestem słaby,
że nie potrafię poradzić sobie z otaczającą rzeczywistością, że mam problemy emocjonalne, że nienawidzę ludzi, że nie kocham kobiet,
że najchętniej wysadziłbym siebie w powietrze razem z sejmowymi osłami czy euroosłami w brukselce.
Mogę je wyciągnąć i postarać się zmienić. Inaczej to ten nagrobek mnie zabije, bo choć przeżyłem już podobny atak w 2006 rozkroku, to teraz czuję się znacznie słabszy...
 

9. CATTLE DECAPITATION (US) - Harvest Floor
Czwarty, pełny nagrobek po 30 miesiączkach przeszukiwań zwojów mózgowych. Wykonany w towarzystwie nowego bębeniarza.
10 wydechów. Poprzedni nagrobek: "Karma.Bloody.Karma". Najlepszy nagrobek w deskografii: "Harvest Floor" (2009).
Rypcenzja:
Poprzednie nagrobki nie wróżyły aż takiej poprawy odbioru emitowanego death metalu, więc może to zasługa nowego bębeniarza - Davida?
Na pewno, ten młodociany dobosz wniósł do brzmienia doskonałe i równe nabicia, dużo soczystych blach,
no i werbel, rozwiewający - co pewien czas - ogniem uderzeń, resztki moich wątpliwości.
Pozostali jego towarzysze broni wiosłują co sił przez ocean ludzkości: skorumpowanej, genetycznie upośledzonej, zabobonnej,
chorej na nieuleczalny konsumpcjonizm, serwilizm i głupotę.
Cała trójca (czwórca?) deathując i wrzeszcząc, toruje sobie drogę brutalnością dźwięków, bezwględnością rytmów i bezlitością słów,
nie bardzo licząc, że ich tfurczość kogoś zarazi, lecz by nie dać się wciągnąć w otchłań czasów, które przyszło im i mnie obserwować i oceniać.
Miejscami ich desperacja nasuwa mi na myśl ruchuchy stfurcze Brutality.
Tylko, że tamci dali się wciągnąć wirowi pod koniec XX wieku i choć potem wynurzali się z breji dwukrotnie, ostatecznie przepadli dwa rozkroki temu,
a ci - Cattle Decapitated - jeszcze utrzymują się na powierzchni, walcząc z żywiołem.
Co pocieszające dla mnie i dla tych, którym wir wciągnął na razie tylko galoty...
 

10. BOLESNO GRINJE (CRO) - Krvave ruke, krvavi novac
Czwarty, pełny nagrobek po 30 miesiączkach przeszukiwań zwojów mózgowych. Wykonany w tym samym składzie, co poprzedni.
18 wydechów. Poprzedni nagrobek: "Od nesvijesti do grinda". Najlepszy nagrobek w deskografii: "Krvave ruke, krvavi novac" (2009).
Rypcenzja:
Choć Mumakil i Azarath łapali za płytę nagrobkową chorwackiej czwórcy, to nie pozwoliłem im na to.
Zwyciężyło we mnie przywiązanie do naturalnego brzmienia, którego w tej produkcji jest najwięcej.
Coraz trudniej jest mi bowiem znaleźć nagrobki thrash, death metalowe, deathcorowe, grindcorowe, hardcorowe,
których brzmienie - przez przejście studiów nagraniowych, realizatorów, producentów z analogowego procesu myślenia na cyfrowy zapis wypocin różnorakich,
choć coraz częściej bylejakich, stfurców - staje się nieoryginalne, podobne do siebie, miejscami prostackie.
Program komputerowy pozwala nadać teraz nawet największemu gównu otoczkę, postać profesjonalności, nowoczesności,
choć w rzeczywistości nie ma w nim pomysłu ani umiejętności.
Bolesnym Grinjom też nie udało się uciec od tej sztucznej, plastikowej, rzeczywistości, ale wiele w ich brzmieniu normalności.
Tak, więcej dla mnie znaczy amatorskość nagłośnienia, zbliżone do naturalnego brzmienie werbla, stóp, nierówności tempa, rozjazdy gitar,
łamiący się wokal niż potok sztucznych, nabasowionych o co najmniej 2-3 dB za dużo, równych, jak w zegarku, dźwięków, rytmów i temp.
Dlatego fundament glisty nagrobków 2009 zamyka właśnie Bolesno Grinje.
Bo jest w nich po trosze to wszystko, ale jest i ogień w trzewiach, i nieposkromiona chęć wyprucia sobie żył i strun głosowych,
a wszystko po to, by przekazać słuchaczowi to, co rozpiera ich pęcherze i czaszki.
Co jeszcze nie zostało wyrwane z serca przez rozpad rodziny, przyjaźni, wspólnoty, narodu, co nie zostało zapomniane przygniecione wszechobecnym materializmem,
co nie zostało zastąpione wzorcami zachowań narzuconymi przez korporacje władające rządami i państwami.
Nazywają to grindcorem. I oby inni szli po waszych śladach moczu.
 

----------------------------------------------------------------
 

11. MUMAKIL (CH) - Behold the Failure
Drugi, pełny nagrobek po 30 miesiączkach przeszukiwań zwojów mózgowych.
Wykonany w tym samym składzie, co poprzedni.
27 wydechów. Poprzedni nagrobek: "Customized Warfare".
Najlepszy nagrobek w deskografii: "Behold the Failure" (2009).

12. AZARATH (PL) - Praise the Beast
Czwarty, pełny nagrobek po 30 miesiączkach przeszukiwań zwojów mózgowych.
Wykonany w towarzystwie nowego bazowego, będącego jednocześnie drzymordą.
11 wydechów. Poprzedni nagrobek: "Diabolic impious Evil".
Najlepszy nagrobek w deskografii: "Demon Seed" (2001) i "Diabolic impious Evil" (2006).

12,5. ARMAGEDON (PL) - Death then Nothing*)
Drugi, pełny nagrobek, dziewiczy po raktywacji w 2006 rozkroku.
Wykonany z dodatkiem drugiego wioślarza - Ra.Va.
10 wydechów. Poprzedni nagrobek: "Invisible Circle".
Najlepszy nagrobek w deskografii: "Dead Condemnation" (MC, 1990), "Death then Nothing" (2009).

13. NILE (US) - Those whom the gods detest
Szósty, pełny album po ponad 2 latach przeszukiwań zwojów mózgowych.
Wykonany w tym samym składzie, co porzedni.
10 wydechów. Poprzedni nagrobek: "Ithyphallic".
Najlepszy nagrobek w dyskografii: "Amongst the Catacombs of Nephren-Kha" (1998) i "In their darkened Shrines" (2002).

14. DARK FUNERAL (SWE) - Angelus exuro pro Eternus
Piąty, pełny nagrobek po 4 latach przeszukiwań zwojów mózgowych.
Wykonany w towarzystwie nowego bębeniarza.
9 wydechów. Poprzedni nagrobek: "Attera Totus Sanctum".
Najlepszy nagrobek w deskografii: "Vobiscum Satanas" (1998).

15. HUMMINGBIRD OF DEATH (US) - Show us a Meaning of Haste
Właściwie to pierwszy, pełny, choć plastikowy, nagrobek, wydany po niecałych 2 latach przeszukiwań zwojów mózgowych.
Wykonany w tym samym składzie, co poprzedni.
22 wydechów. Poprzedni nagrobek/ kaseton: "Full Spectrum Dominance 2005-2008" (MC, 2008).
Najlepszy nagrobek w deskografii: "Show us a Meaning of Haste" (LP, 2009).

16. ABSU (US) - Absu
Piąty, pełny nagrobek, a pierwszy pełny po niemal 8 latach przeszukiwań zwojów mózgowych.
Wykonany przez bębeniarza przezwanego Proscriptorem w towarzystwie nowych psubraci.
13 wydechów. Poprzedni nagrobek: "Tara".
Najlepszy nagrobek w deskografii: "The Sun of Tiphareth" (1995) i "Tara" (2001).

17. MAN MUST DIE (US) - No Tolerance for Imperfection
Trzeci, pełny nagrobek po ponad 2 latach przeszukiwań zwojów mózgowych.
Wykonany w towarzystwie nowego bębeniarza.
11 wydechów. Poprzedni nagrobek: "The human Condition".
Najlepszy nagrobek w deskografii: "The human Condition" (2007).

18. BLOOD RED THRONE (NOR) - Souls of Damnation
Piąty, pełny nagrobek po niecałych 2 latach przeszukiwań zwojów mózgowych.
Wykonany w tym samym składzie, co poprzedni.
9 wydechów. Poprzedni nagrobek: "Come Death".
Najlepszy nagrobek w deskografii: "Altered Genesis" (2005).

19. BEHEMOTH (PL) - Evangelion
Kolejny, pełny, studyjny nagrobek po 2 latach przeszukiwań zwojów mózgowych.
Wykonany w tym samym składzie, co poprzedni.
9 wydechów. Poprzedni nagrobek: "The Apostasy".
Najlepszy nagrobek w deskografii: "Grom" (1996), "Satanica" (1999), "Zos Kia Cultus" (2001).

20. VADER (PL) - Necropolis
Kolejny, pełny album po niemal 3 latach przeszukiwań zwojów mózgowych.
Wykonany osobiście przez Petera i bębeniarza Paula.
11 wydechów + 2 wdechy. Poprzedni nagrobek: "Impressions in Blood".
Najlepszy nagrobek w deskografii: "Morbid Reich" (demo, 1990), "Black to the Blind" (1997), "Litany" (2000).

21. GWAR (US) - Lust in Space
Kolejny, pełny nagrobek po 3 latach przeszukiwań zwojów mózgowych.
Wykonany w tym samym składzie, co poprzedni.
11 wydechów. Poprzedni nagrobek: "Beyond Hell".
Najlepszy nagrobek w deskografii: "Scumdogs of the Universe" (1990) i "America must be destroyed" (1992).

22. MAGRUDERGRIND (US) - Magrudergrind
Drugi, pełny nagrobek, po niecałych 2 latach przeszukiwań zwojów mózgowych.
Wykonany we trójkę, z wioślarzem RJem.
16 wydechów. Poprzedni nagrobek: "Rehashed".
Najlepszy nagrobek/ mokiłka w deskografii: "A killer Combo" (split EP, 2005).
 

*) - potknąłem się o ten nagrobek niedawno, latem 2010 rozkroku, i grzechem byłoby go nie wynieść nad inne nowotwory
 
 

INNE nagrobki, mniej lub bardziej, rozczarowujące swoim wyglądem i zawartością:

LIVIDITY (US) - To desecrate and defile
WORMROT (SGP) - Abuse*)
NECROPHOBIC (SWE) - Death to all
CREMASTER (PL) - No nie, no, no
DYING FETUS (US) - Descend into Depravity
SQUASH BOWELS (PL) - Grindvirus
TORTURE KILLER (FIN) - Sewers
HAVOK (SWE) - Being and Nothingness
WITCHMASTER (PL) - Trücizna
PIGSTY (CZ) - Planet of the Pigs
ROTTEN SOUND (FIN) - Cycles
FUCK THE FACTS (CAN) - Disgorge Mexico
SALTUS (PL) - Triumf
GOD DETHRONED (HOL) - Passiondale
REVERENCE (FRA) - Inactive Theocracy
ASPHYX (HOL) - Death... The brutal Way
NAZXUL (NZ) - Iconoclast
MERZBOW (JAP) - Camouflage
BRUTAL TRUTH (US) - Evolution through Revolution