ROZKROK TYSIĄC DZIEWIĘĆSET DZIEWIĘĆDZIESIĄTY
DZIEWIĄTY
i dalej
W tym miejscu należy wtrącić niesprawdzoną od końca informację, jakoby
pod koniec zeszczego rozkroku Ryłkołak zdobył się na napisanie i dostarczenie
dwóm swoim partnerom anonimowanego listu z pogróbżkami.
Kadził w nim, że są winni wysokich alimentów za zapłodnienie twórcze
jego trzewi, że się nie wywiną kozłem ofiarnym, że poda ich do prokurwatury
i wreszcie, że jak nie to On pojedzie do Gniezna i pod Kraków i obsika
i podpali ich groby prorodzinne.
Na reakcje nie czekał podobno dłużej niż ksiądz na ofiarę.
Niedoszli do siebie ojcowie zapewnili o swoim przywiązaniu do embriona
i zapewnili, że zapłacą za zabieg poczęcia.
W ten oto chytry sposób Ryłkołak zdołał wyskrobać i zakonserwować technicznie
analogowe 6dziesiąt minut wybroczyn z własnego łona, bełcząc je z przepadkową
septyczną mubzyką.
Następnie gotowe preparaty przesłał do ponad 6x6 lokalnych stacji
krwiodawstwa z myślą znalezienia rodzin zastępczych. Otrzymanie odpowiedzi
trwało co prawda krócej niż ciąża i przeciągnęło się na ten rozkrok, jednak
- jak łatwo się domyślić - niemal wszystkie stacje odpowiedziały kościelnym
chórem w słuchawce, że nie mają miejsca w swoim rozkładzie na takiego czarciego
bękarta i wypierdka w jednym.
Tak więc szczęśliwie dla naszego zaścianka próba zrodzenia Ryłkołaka
w postaci dziesiątków ryłczych kłaków na obszarze całego zadupia między
wisłą a odrą spełzła na niczym.
Szcze góły TU.
Ryłkołak jednak nie zrezygnował z przestępczej działalności i zwabiwszy
podstępem do siebie naczelnego pisemka "Morbid Noizz" przycisnął
kolanem do muru jego jajca.
W ten sposób wycisnął z nich fragment nasienia, które zapoczątkowało
narodziny rodziny wydawnictw o wyzwisku rozrodowym - Ryłkołak Horror
Show.
Historyczny, pierwszy tego typu zabieg, miał miejsce w klinice "Radiostacja"
w lutym.
Operatorem był Marek Rafałko - młody, pociągający nosem z butelki,
specjalista od suwaków.
Gotowy prukdukt został siłą dołączony do drugiego opróżnionego z obscenicznych
słów magazynku "Morbid Noizz" i wrzucony w obieg z przeszkodami późnym
latem.
Szcze góły TU.
Parę tygodni wcześniej Ryłkołak podjął się niebezpicznego zadania zadarcia
z kiecą przeora klapsztoru Mystic Production.
Po wymianie podpasków doszło do zbliżenia przekonań, czego rezultatem
był zabieg przeprowadzony znowu w klinice "Radiostacja", w sieropniu, z
udziałem operatora Marka R., Iza Beli, Adama First Sinnera oraz Pauliny.
Owocem powstałym z martwych trzewi był niesamowicie wstrętny i odrażający
"Ryłkołak Horror Show vol.6" dostępny jedynie w formule kałsetki.
W glistopadzie jego śmierdząca zawartość wlała się w kanały uszne krajowych
zgniłków niczym kwas siarkowy w odbyt, wywołując - u co bardziej wierzących
- obrzydzenie i niesmak, a w końcu moralnego kaca.
Liczba proponowanych ofiar była tak duża, że dostawcy i akwizytorzy
słowotwórczej mazi wstrzymali do odwołania dyrekcji realizację zamówień
na ten bluźnierczy nagrobek.
Dopiero w marcu dwutysięcznego rozkroku "Ryłkołak Horror Show vol.6"
- wzbogacony o etykietkę nawołującą do rezygnacji z konsumpcji - ponownie
wydzielił ze swego wnętrza smród rozprzestrzeniający się po okolicznych
kruchtach i cmentarzach dzięki stacjonarnym i przenośnym odtwarzaczom kasetonów.
Szcze góły TU.
Mimo mdłości i torsji, towarzyszących narodzinom bękarta "vol.6", zapłodniony
umysł Ryłkołaka już w kwietniu dwutysięcznego rozkroku wyrzucił ze swoich
zwojów kolejną obrzydliwą porcję zezwierzęconych treści.
Poddana kontroli okresowej przez Iza Belę, następnie przelana i zakonserwowana
chamicznie w fabryce "Radiostacja" pod okiem specjalisty - Marka Rafałko
- otrzymała nazwę handlową "Ryłkołak Horror Show vol.66".
Próbka w całości - zawierająca niedoszły przebój dyskotek, kółek
różańcowych i oaz: "Miłosne wersety" (tekst TU)
- została przesłana do Mystic Production, gdzie pozostała do dziś, nieudostępniona
do wglądu przestępczemu światkowi.
Szcze góły TU.