KADZANIE 02/11/2001





    Rozchorowałam się, dlatego nie dawałam Wam znaku przeżycia. Wszystko przez zgniliznę moralną i szatańskie wersety, których amoralność uderzyła z pełną przemocą w moją Tarczę Wiary i skruszyła jej czoło.
Byłam bowiem na tajnym zjeździe satansynów w klubie "Proxima", gdzie w imię "Frasz'em Ol Festiwal" zebrały się niedobitki zgniłków nie znajdujących zadowolenia w dzieleniu się z przyjaciółmi Polskimi Wartościami Wspólnoty Rodzinnej. Obskurna nora, brudno i duszno w niej było, jakby nikt nie sprzątał ani nie wietrzył tam od lat. Ciemno też było, to dobrze, bo nikt mnie nie rozpoznał. Oskórzone, półprzytomne od napojów alkoholowych, błądzące bez celu postacie trącały się i ocierały o siebie w celu wywołania prawdopodobnie efektu cieplarnianego. Wydawały przy tym jęki, stęki i piardy, jakby za chwilę miały wyzionąć ducha. Przede mną wznosiła swe podesty scena, przez którą przebiegały takie same obdartusy, jak te podrygujące przy mnie, tyle że tamte darły mordy i szarpały drzewce swoich instrumentów oraz waliły pałami w skórzane garnki, powodując hałas nie do zniesienia dla wzorcowego Brata i Siostry. Spóźniłam się nieco, było gdzieś w pół do siódmej, nie mogłam bowiem wcześniej nie wpaść do Kościoła po Otuchę i Wiarę w Dobro. Przyszłam więc w momencie, gdy zjazd już trwał. Na scenie pojawiło się bractwo zwane Hata (chyba Chata?) czy też Hate, co za różnica? Poruszali biodrami na boki, rzucili zwodniczym spojrzeniem i jeszcze chcieli bisować! Po nich rozłożyli się, cuchnąc siarką, bluźniercy o łacińskiej nazwie Lux Occulta. Błyskały światła, jak ślepia satanasa, dźwięki kotłowały się, jak smoła w diabelskim kotle a głosy mroziły członki obecnych. Dobrze, że jestem Siostrą.
Następnie przed moje oblicze zakradły się same latorośle Behemota, dzierżąc insygnia zła w swoich szponach. Mrok wypełzł z kroku nocy i zaczął obejmować obecnych. Potem walnęło i rozbłysło łuną krwawą tak, że wszyscy padli na plecy i w strachu zaczęli kryć własne głowy między nogami innych. Czułam, jak słabnę, gdy magiczne zaklęcia wyryczane przez innowierców uderzały w moje Sanktuarium, ukryte pod niedbałym strojem podludzi rasy metalowej. Widziałam na własne oczy, jak bluźnierstwo i ohydztwo dobierało się do mnie, próbując zniszczyć Dobro drzemiące w mojej powłoce. Broniłam się zawzięcie, nucąc pod nosem Kolędy, i mogłoby dojść do tragedii, gdyby nie skończyli masakrować. Schodzili jeden za drugim, pozostawiając potworne wersety za sobą, dźwięczące jeszcze długo potem w uszach zgromadzonych na zjeździe.
Osłabłam nieco. Przemknęłam więc do toalety, gdzie w zapachu dziewczęcych ekskrementów i wydzielin odmówiłam krótką Modlitwę. Po powrocie zastałam las dłoni z rogami i nawoływanie, odbijające się od ścian, wywołujące z zaświatów postać Wejdera. Gdy stało się to i cztery postacie jednego potwora wyciągnęły swe szpony po nasze dusze, zamknęłam oczy, by nie stracić równowagi i pewności siebie. O Dziewictwo się nie martwiłam - chronił je Święty Pas Cnoty w wersji podróżnej. Zresztą nie było się czego obawiać. Pohałasowali i poszli. Ale to jeszcze nie był koniec. Czekało mnie bowiem straszne spotkanie z bractwem Krisiun, pochodzącym z Brazylii - państwa, zamieszkałego narodem zawierzonym Bogu i Kościołowi na wieki wieków. Skąd więc się oni wzięli? Było ich trzech. Ślepia mieli czerwone od krwi a wnętrza pełne wijącego się robactwa. Ręce przebite gwoździami ukazywały zczerniałe od zakrzepłej posoki dziury zaś odnóża pokryte były zgalaretowiałą treścią ich jelit i pęcherzy. Był to widok wprost potworny! Sądziłam, że organizatorzy wezwą karetkę albo lepiej karawan, jednak nic takiego się nie stało. Liczyłam, że zbłąkane owieczki, które oczekiwały dalszych tortur z namaszczeniem godnym naszych Braci i Sióstr, spłoną ze wstydu lub wyjdą bez słowa. Niestety, zapewne zmuszone przez przywódców cyrografem, musiały cierpieć w oczekiwaniu na przyjście Krisiuna.
I wreszcie przyszedł.
On.
Niby wielki i potężny.
Niby głośny i szybki.
O Jezu!
W masochistycznym uścisku molestował moje Wartości, bombardując antychrystycznymi hasłami wypluwanymi przez swoje gardziele. Długo, metodycznie i niemal jednostajnie mordował moje Uczucia, powodując, że słabłam z minuty na minutę, nie mogąc nawet pomyśleć o Bogu. Dobro sprasowane zostało ciężkością dźwięków do poziomu minimum, włączając alarm Moralny w całej strefie Oddania mego ciała. Wiotczałam, jak kwiat bez wody, stając się coraz bardziej otwarta na zło, wdzierające się we mnie huraganem muzyki z charczących głośników nowej apokalipsy. Odebrało mi mowę i poczucie Bezpieczeństwa. Płynęłam poprzez czerń nie widząc ani horyzontu ani Światła. Coś unosiło mnie, odbierając ostatnie promienie Świadomości Wiary. Ostatnim wysiłkiem otworzyłam plecak i dotknęłam - przechowywanej na czarną gadzinę - Relikwii. Ocknęłam się już poza klubem.
Wyglądałam strasznie!
Poszarpane odzienie, ślady krwi na rękach i ból w piersiach. Jak dotarłam do mej ukrytej celi, nie wiem.
Następne dni trwała walka mego Ciała i Umysłu z zakażeniem, które ogarnęło piekielną gorączką moje wnętrze. Moi wtajemniczeni w moją misję Bracia i Siostry odprawili dziesiątki Egzorcyzmów nade mną, obmywali me członki i namaszczali Świętym Olejkiem.
Udało się!
Modlili się na głos, ładując moje akumulatory Dobra.
Byli przy mnie aż do momentu, gdy wyprowadzili mnie z jądra ciemności na Światłość Wiekuistą.
Miałam szczęście!!
Dlatego ostrzegam Was! Niedoszli Braci i Siostry!
Zdążyliście się bowiem przekonać, jak niebezpieczne są treści wypluwane ustami podludzi pozbawionych Wiary i Dobra. Jakie spustoszenie mogą zrobić z wnętrzem każdego, skoro mnie ledwo udało się ujść z Życiem.
Dlatego pamiętajcie, że fanatyczni przywódcy zła nie spoczną na tym. Krzyczeli ustami swoich szamanów, że w przyszłym roku też odbędzie się, i też w wielu miastach naszej Ojczyzny, zjazd pod hasłem "Frasz'em Ol Festiwal".
Mój życzliwy donos trafił już do specjalnych oddziałów prewencji, których zadaniem będzie dezorganizacja tych planów.
Ale tak naprawdę tylko Wy - przyszli Bracia i Siostry - możecie doprowadzić do tego, żeby zło zniknęło z waszych domów, waszych umysłów i z waszego życia. Nie dawajcie się omamić sloganom i reklamom propagującym zło!
Niszczcie je poprzez wasze Oddanie Dobru i Wierze w każdym czynie, w każdej myśli i w każdym słowie!!
Bądźcie przeciw tej ogłupiającej muzyce, przeciw organizatorom takich zjazdów i wydawcom zakazanych owoców!!!
A czeka Was Życie Wieczne!!!! Was - wiernych Idei Tradycji, jakiej na imię Polska!!!!!
Czy ta perspektywa nie jest warta odrzucenia zakłamania i mroku, w jakim tkwicie?!?
Walczcie!
Każdy sposób jest Dobry.
A i tak sądzić Was będą dopiero po śmierci.

Copyright by Thrash'em All

+ + +

    Podczas kosztownej rekonwalescencji otrzymałam kolejne doniesienie o podejrzanych ruchach sił nieczystych w okolicach starych magazynów odpadków jądrowych w Warwsiowie przy ulicy Jana Kazimierza. Podobno zaczął tam jątrzyć ropień o medycznej nazwie DAMNABLE, sterowany przez patologicznie niezrównoważonego Andrzeja P.
Z moich aktów wynika, że w maju przyszłego roku ten złośliwy chorobowo ośrodek demagogii będzie święcił 10-lecie istnienia!!
To najwyższy czas, by Organy Prewencji i Ścigania zła - wsparte informacjami z moich donosów - zawiodły tych amoralnych recydywistów przed Oblicze Sądu Najwyższego.
Karta chorobowa DAMNABLE i Andrzeja P. jest przesączona ropnym upławem bezeceństwa i smrodem śmierci.
Wszyscy zainteresowani upadkiem Moralnych Zasad wyrośli z rozbitych alkoholem, nierządem i zbrodnią ludzkich skupisk, nie zasługujących na miano Rodziny, gdzieś pod Radomiem. Ścigani od przedszkola przez Lokalne Prawo i Klątwy trzymali się w kupie, dorabiając do tego swoistą ideologię kultu śmierci określaną wersetem:

"Piekło jest bezkresne, nieograniczone w swoim zasięgu,
albowiem jest ono tam, gdzie my, a gdzie ono, dane jest nam być na wieki...".
Pozbawieni wykształcenia, w tym muzycznego, rozpoczęli wspólne zniekształcanie dźwięków ludowych, dostępnych słuchem na tym terenie.
W 1993r. społecznym wyrzutkom udało się włamać do MGOK w Przysusze i zarejesterować po kryjomu 4 wydzieliny stwórcze swych trzewi mózgowych. Rok później, w promieniach podstępnego księżyca, zakradli się na scenę festiwalu w Jarocinie, gdzie szczęśliwie zostali przyjęci śmiechem i gwizdami nieobecnej świadomością publiczności, zresztą tak samo wykolejonej, jak i oni. Cóż jednak z tego, skoro i tak okazało się, że zdołali jednak swoimi owłosionymi ponad miarę torsami, zgniłym oddechem, kleistością wymiocin słownych i cuchnącymi stopami omotać słabych duchem podludzi. Bo to dzięki ich ciężko odebranych rodzicom funduszom DAMNABLE zdołało zarejestrować kolejne zbory słowno-muzyczne - "Obsession Pain" i latem 1996r. - "Inperdition". Zarejestrować i w dodatku sprzedawać w Naszej Ojczyźnie. Wzmocnieni psychiatrycznie dawką tych dwóch kasetonów oraz opieszałością działania Władz Świeckich i Kościelnych już dwa lata później na światło nocne wychyna analogowo wynaturzony zestaw obrazów rzeczywistości pod hasłem - "Futuristic Trial of Mankind".
Coraz bardziej zaczyna się interesować ich podziemną działalnością ateistyczna europa. Coraz częściej - posługując się sfałszowanymi dokumentami na wyzwiska swoich dziadów i pradziadów - członki DAMNABLE opuszczają Polskę, by szmacić się poza jej granicami. To z jednej strony Dobrze, bo Nasze Służby mogą rozpocząć inwigilację ich miejsc odosobnienia. Jednak mimo stosów donosów, gróźb i kalumni rzucanych przeze mnie i mych Braci i Siostry wiadomym Służbom, wszyscy są bezradni! Nikt nie jest w stanie aresztować tych występców choćby pod pozorem nielegalnego posiadania kieszonkowej łodzi podwodnej, broni chemicznej w spreju czy zdjęć intymnych Ekscelencji. A potem rozstrzelać. Dlaczego?
Przecież taka pobłażliwość jeszcze ich rozwydrza i rozbeszczelnia! Demoralizują podludzi i ma to im ujść bezkarnie?!?
Dowodem na ich "nietykalność" było oficjalne przesłuchanie, jakiego dokonano ponad rok temu. Godziny śmiechów z Wartości, śpiewów sprośności, wychwalania zła i śmierci. 4 tomy zarejestrowanych zeznań i nic! Niczego Andrzejowi P. i jego kumplom nie udowodniono!! Jak to możliwe?
Jak to możliwe, by w Praworządnym Kraju takim, jak Polska nie można było bez powodu kogoś zamknąć, zlinczować czy zniszczyć!?! I to przecież kogoś, kto swoją postawą i działalnością urąga Konstytucyjnym i Konkordatowym Prawom?!?!?
Ale to jeszcze nie koniec.
To przesłuchanie przyniosło jednak i coś Dobrego. Niektóre członki DAMNABLE zaczął paraliżować strach. Zdały sobie bowiem sprawę, że złą drogą daleko nie zajdą. Niestety Andrzej P. był czujny. Widząc wahanie w oczach prawdopodobnych przyszłych Braci Wiary zmusił ich do posłuszeństwa przemocą. Dusił strunami od gitary wszelki sprzeciw i poniżał ich, mówiąc do nich niskiem głosem. Następnie pewnej nocy zwabił ich wszystkich do swej nory, sterroryzował pompką do opon i wywiózł w nieznane. Dokąd?
Czując swąd obok swojej d... Andrzej P. mógł jedynie wywieźć wszystkich do Warwsiowy, gdzie pozbawieni kontaktu węchowego z Rodziną i Parafią nie byliby w stanie sprzeciwić się dalszym knowaniom, szemraniom i złożeczeniom na wielką skalę. I tak też się stało. Z małym wyjątkiem. Jeden z członków nie wytrzymał napięcia i oddał się w ręce naszych Braci i Sióstr prowadzących Ochronkę dla potrzebujących Wsparcia i Wiary.
Reszta natomiast rozpoczęła okupację starych bunkrów na Woli i tamtejszego studia pornograficznego "Kokszoman". We trzech z automatem w garści zmusili przebywających tam nielegalnych imigrantów do rejestracji pełnometrażowego spektaklu o nazwie "Completely Devoted". Następnie sprzedali prawa do jego publikacji germańcom z sieci kin erotycznych - "Cudgel Agency", zaś w postaci kasetonu - występczej organizacji o kryptonimie Mad Lion.
Oficjalna prezentacja ma mieć miejsce 10-ego grudnia w ateistycznej europie, zaś w Polsce mam nadzieję, że nie nastąpi nigdy. Byście niepotrzebnie nie błądzili w poszukiwaniu listów gończych poniżej publikuję bez niczyjej zgody wizerunek tego obscenicznego gniota. Jeśli trafi w wasze ręce, Bracia i Siostry, to mam już nadzieję, że wiecie, co z nim należy zrobić.
I jak go zniszczyć!

Copyright 2001 Cudgel Agency

Moja Misja szerzenia Dobra i Ciemnoty wymaga ode mnie nie lada poświęceń. To już wiecie od kilku dni, gdy zaczęłam mówić do was, przyszli Bracia i Siostry oraz Nasi Bracia i Siostry.
W zeszłym tygodniu zakradłam się - w przebraniu hydraulika - na tajemne spotkanie członków DAMNABLE. Wierzcie mi, z trudem wytrzymywałam smród rozkładających się ciał, jakie tam leżały potwornie okaleczone i wykorzystane seksualnie. Siedzieli tam trzej podludzie, kiwając się w transie. Szukałam wzrokiem automata, ale na próżno.
Jakież było moje przerażenie, gdy z ich słownej gestykulacjo-artykulacji skonstatowałam, że jeden z nich - ten siedzący za kubłami śmieci i nakryty metalowymi kloszami - to zbieg z Naszej Ochronki, związany także tajemnicą inicjacji z bractwem ANTIGAMA. Czyli DAMNABLE to znowu czterech podludzi!! Mało nie upuściłam kawałka rury, który trzymałam w razie koniecznej samoobrony.
Potem słyszałam, jak opowiadali sobie o skokach na podludzi w germanii i czechach. I że jeszcze w tym roku znowu przygotowują sobie skoki poza granicami Naszej Ojczyzny. Szczęśliwie mikrofon ukryty w majtkach wszystko zarejestrował. Teraz będzie szansa, że już nie wymkną się z rąk Sprawiedliwości. Kiedy pokazywali sobie trofea przywiezione stamtąd udało mi się wykraść jedno z nich. Niestety, było to kolejne obrazoburcze winylowe dzieło DAMNABLE. Wydane gdzieś tam miało dwa oblicza: jedno podstępnych satansynów pod wodzą Andrzeja P. - i zawierało zniekształcone dźwięki bractw BRUTAL TRUTH i TERRORIZER we własnej interpretacji oraz jakiś kociokwik na koniec - i drugie: hiszpańskich odstępców od Wiary zwanych MIXOMATOSIS.
Pokazuję je Wam, Bracia i Siostry, po to, byście byli czujni i w każdej chwili gotowi do zdemaskowania zła w naszym Kraju - Sanktuarium Dobra, Wiary i Nadziei. Szczególnie w czasach, gdy zaczyna się mówić o wznowieniu wszystkich dotychczasowych wersetów Andrzeja P. i jego kumpli na dwupłytowym nagrobku...

Copyright 2001 Voliac Rock Produccions

+ + +

    Coś jednak możemy zrobić, gdy połączy Nas Miłość do wspólnej Sprawy!
Dzięki mojemu poprzedniemu artykułowi i informacjom o bractwie "Morbid Noizz Magazine" udało się sparaliżować ich potajemne knowania. Odpowiednio sterowane Gnieźnieńskie Służby wyrzuciły wszystkich członków nielegalnego zrzeszenia na pysk z ich dotychczas zajmowanych lokali! Ratowali się następnie ucieczką do piwnic, skąd próbowano ich wykurzyć dynamitem Uczuć i płonącymi żagwiami Bratniej Miłości. Nie poddali się jednak i nie wyszli. Prawdopodobnie zginęli, jednak nie możemy jeszcze tego sprawdzić, czyli odnaleźć ciał - szczególnie truchła Pawła K. - bowiem budynek grozi zawaleniem w każdej chwili. A że stoi akurat nad samym brzegiem morza - to sami rozumiecie.
Obiecuję jednak, że dowiem się całej prawdy, choćby miała być naga.

+ + +

    Demoralizacja i ateizacja jest procesem systematycznie niszczącym media w Naszej Ojczyźnie. Chorzy umysłowo znachorzy i wiedźmy sięgają po pióra, z których toczą wściekła pianę pseudoznawstwa Ludzkich Uczuć i Zachowań. Publikowanie i informowanie o dewiacjach podludzi - przypadkowo zamieszkujących jeszcze Nasz Kraj Tradycji i Wiary - uważam za przestępstwo, które powinno być z miejsca karane spaleniem na stosie bez Sądu. W Imię Obrony Naszych Wartości nie wolno dopuszczać do publicznego obrażania Ludzkich Uczuć!
A tego dopuszcza się właśnie miesięcznik pokrętnie zwany "Samo Zdrowie", którego numer 12/50 z grudnia tego roku najpierw wali z grubej rury okładkowym pytaniem: "SEKS co kobiety myślą o penisie?" a następnie poraża całostronicowym wynaturzeniem "analnie, krok po kroku", podając publicznie do wiadomości tego rodzaju stek świństw!!!
Czy ten finansowany żydowską mamoną szmatławiec liczy na to, że Nasze Córki i Synowie, wychowani w Wierze Naszych Ojców zechcą dać się namówić na popełnienie Grzechu Śmiertelnego według instrukcji?!?
Dokąd zmierzamy?
Ja sama nie mogłam przeczytać tych "rewelacji" bez wstępnego wyrażenia specjalnego Żalu za Grzechy, a i tak policzki paliły mnie ogniem piekielnym z każdym spojrzeniem w tekst.
Kto pcha Nas w otchłań zezwierzęcenia i brudu moralnego?
Czy ogólnokrajowa dostępność takiego pornograficznego pisemka jest tylko preludium do powszechnego zdegenerowania Czystości i dziewictwa Naszego Narodu?
Czy świadomie dążymy do zniszczenia Naszych Odwiecznych Wartości, jak to już zrobiły w majestacie prawa wszystkie kraje tzw. generacji new age z ameryką na czele?!?
Bo czymże jest oficjalnie wydany i dystrybuowany na świecie skandaliczny produkt bluźnierczej kompanii o obraźliwej dla Naszych Uczuć nazwie WACO JESUS, no czym?!?
Czy intymne czynności ludzkie mogą stać sie elementem prokreacji?!?
Gdzie i kiedy zginęła Godność Kobiety (Matki?) i Mężczyzny (Ojca?), skoro pozwalają sobie na takie poniżenie?
Czy ludzki kał może służyć za pokarm lub fetysz?
Co wspólnego z zakładaniem Rodziny może mieć wypróżnianie się?!? I to w obecności osób trzecich, a także z ich czynnym udziałem w odbiorze ekskrementów!
Nie myślałam, że bycie Specjalnym Agentem Sił Dobra i Wiary będzie wymagało ode mnie aż takiej Siły i Wiary.
Udane doprowadzenie do zniszczenia piśmidła "Infernal Death" przy tym, co mnie ostatnio spotyka, to betka...
Tak więc ku przestrodze, Bracia i Siostry, pokazuję Wam publikację czterech niezrównoważonych szczyli z Illinois, byście nigdy więcej nie interesowali się własnymi potrzebami fizjologicznymi.
Są to brudy i nieczystości niegodne Naszego Obywatelstwa!!!

Copyright 1999 United Gutteral

+ + +

    Zapraszam wszystkich Braci i Siostry na kolejną Ryłkolekcję, która będzie miała miejsce na falach Radiostacji, z wtorku na środę, 28-ego listopada po 1:00 w nocy, w programie Jarosława G.
Będziemy mówić o Czystości Duchowej dzisiejszej młodzieży, zagrożeniach i szansach Odnowy Wiary.
Bądzcie z Nami!
 

Wasza
Janina Pawełna, Dr.
/Agentka Sił Dobra i Wiary/
Warwsiowa, 26.11.2001r.