Rozchorowałam się, dlatego nie dawałam Wam znaku
przeżycia. Wszystko przez zgniliznę moralną i szatańskie wersety, których
amoralność uderzyła z pełną przemocą w moją Tarczę Wiary i skruszyła jej
czoło.
Byłam bowiem na tajnym zjeździe satansynów w klubie "Proxima", gdzie
w imię "Frasz'em Ol Festiwal" zebrały się niedobitki zgniłków nie znajdujących
zadowolenia w dzieleniu się z przyjaciółmi Polskimi Wartościami Wspólnoty
Rodzinnej. Obskurna nora, brudno i duszno w niej było, jakby nikt nie sprzątał
ani nie wietrzył tam od lat. Ciemno też było, to dobrze, bo nikt mnie nie
rozpoznał. Oskórzone, półprzytomne od napojów alkoholowych, błądzące bez
celu postacie trącały się i ocierały o siebie w celu wywołania prawdopodobnie
efektu cieplarnianego. Wydawały przy tym jęki, stęki i piardy, jakby za
chwilę miały wyzionąć ducha. Przede mną wznosiła swe podesty scena, przez
którą przebiegały takie same obdartusy, jak te podrygujące przy mnie, tyle
że tamte darły mordy i szarpały drzewce swoich instrumentów oraz waliły
pałami w skórzane garnki, powodując hałas nie do zniesienia dla wzorcowego
Brata i Siostry. Spóźniłam się nieco, było gdzieś w pół do siódmej, nie
mogłam bowiem wcześniej nie wpaść do Kościoła po Otuchę i Wiarę w Dobro.
Przyszłam więc w momencie, gdy zjazd już trwał. Na scenie pojawiło się
bractwo zwane Hata (chyba Chata?) czy też Hate, co za różnica? Poruszali
biodrami na boki, rzucili zwodniczym spojrzeniem i jeszcze chcieli bisować!
Po nich rozłożyli się, cuchnąc siarką, bluźniercy o łacińskiej nazwie Lux
Occulta. Błyskały światła, jak ślepia satanasa, dźwięki kotłowały się,
jak smoła w diabelskim kotle a głosy mroziły członki obecnych. Dobrze,
że jestem Siostrą.
Następnie przed moje oblicze zakradły się same latorośle Behemota,
dzierżąc insygnia zła w swoich szponach. Mrok wypełzł z kroku nocy i zaczął
obejmować obecnych. Potem walnęło i rozbłysło łuną krwawą tak, że wszyscy
padli na plecy i w strachu zaczęli kryć własne głowy między nogami innych.
Czułam, jak słabnę, gdy magiczne zaklęcia wyryczane przez innowierców uderzały
w moje Sanktuarium, ukryte pod niedbałym strojem podludzi rasy metalowej.
Widziałam na własne oczy, jak bluźnierstwo i ohydztwo dobierało się do
mnie, próbując zniszczyć Dobro drzemiące w mojej powłoce. Broniłam się
zawzięcie, nucąc pod nosem Kolędy, i mogłoby dojść do tragedii, gdyby nie
skończyli masakrować. Schodzili jeden za drugim, pozostawiając potworne
wersety za sobą, dźwięczące jeszcze długo potem w uszach zgromadzonych
na zjeździe.
Osłabłam nieco. Przemknęłam więc do toalety, gdzie w zapachu dziewczęcych
ekskrementów i wydzielin odmówiłam krótką Modlitwę. Po powrocie zastałam
las dłoni z rogami i nawoływanie, odbijające się od ścian, wywołujące z
zaświatów postać Wejdera. Gdy stało się to i cztery postacie jednego potwora
wyciągnęły swe szpony po nasze dusze, zamknęłam oczy, by nie stracić równowagi
i pewności siebie. O Dziewictwo się nie martwiłam - chronił je Święty Pas
Cnoty w wersji podróżnej. Zresztą nie było się czego obawiać. Pohałasowali
i poszli. Ale to jeszcze nie był koniec. Czekało mnie bowiem straszne spotkanie
z bractwem Krisiun, pochodzącym z Brazylii - państwa, zamieszkałego narodem
zawierzonym Bogu i Kościołowi na wieki wieków. Skąd więc się oni wzięli?
Było ich trzech. Ślepia mieli czerwone od krwi a wnętrza pełne wijącego
się robactwa. Ręce przebite gwoździami ukazywały zczerniałe od zakrzepłej
posoki dziury zaś odnóża pokryte były zgalaretowiałą treścią ich jelit
i pęcherzy. Był to widok wprost potworny! Sądziłam, że organizatorzy wezwą
karetkę albo lepiej karawan, jednak nic takiego się nie stało. Liczyłam,
że zbłąkane owieczki, które oczekiwały dalszych tortur z namaszczeniem
godnym naszych Braci i Sióstr, spłoną ze wstydu lub wyjdą bez słowa. Niestety,
zapewne zmuszone przez przywódców cyrografem, musiały cierpieć w oczekiwaniu
na przyjście Krisiuna.
I wreszcie przyszedł.
On.
Niby wielki i potężny.
Niby głośny i szybki.
O Jezu!
W masochistycznym uścisku molestował moje Wartości, bombardując antychrystycznymi
hasłami wypluwanymi przez swoje gardziele. Długo, metodycznie i niemal
jednostajnie mordował moje Uczucia, powodując, że słabłam z minuty na minutę,
nie mogąc nawet pomyśleć o Bogu. Dobro sprasowane zostało ciężkością dźwięków
do poziomu minimum, włączając alarm Moralny w całej strefie Oddania mego
ciała. Wiotczałam, jak kwiat bez wody, stając się coraz bardziej otwarta
na zło, wdzierające się we mnie huraganem muzyki z charczących głośników
nowej apokalipsy. Odebrało mi mowę i poczucie Bezpieczeństwa. Płynęłam
poprzez czerń nie widząc ani horyzontu ani Światła. Coś unosiło mnie, odbierając
ostatnie promienie Świadomości Wiary. Ostatnim wysiłkiem otworzyłam plecak
i dotknęłam - przechowywanej na czarną gadzinę - Relikwii. Ocknęłam się
już poza klubem.
Wyglądałam strasznie!
Poszarpane odzienie, ślady krwi na rękach i ból w piersiach. Jak dotarłam
do mej ukrytej celi, nie wiem.
Następne dni trwała walka mego Ciała i Umysłu z zakażeniem, które ogarnęło
piekielną gorączką moje wnętrze. Moi wtajemniczeni w moją misję Bracia
i Siostry odprawili dziesiątki Egzorcyzmów nade mną, obmywali me członki
i namaszczali Świętym Olejkiem.
Udało się!
Modlili się na głos, ładując moje akumulatory Dobra.
Byli przy mnie aż do momentu, gdy wyprowadzili mnie z jądra ciemności
na Światłość Wiekuistą.
Miałam szczęście!!
Dlatego ostrzegam Was! Niedoszli Braci i Siostry!
Zdążyliście się bowiem przekonać, jak niebezpieczne są treści wypluwane
ustami podludzi pozbawionych Wiary i Dobra. Jakie spustoszenie mogą zrobić
z wnętrzem każdego, skoro mnie ledwo udało się ujść z Życiem.
Dlatego pamiętajcie, że fanatyczni przywódcy zła nie spoczną na tym.
Krzyczeli ustami swoich szamanów, że w przyszłym roku też odbędzie się,
i też w wielu miastach naszej Ojczyzny, zjazd pod hasłem "Frasz'em Ol Festiwal".
Mój życzliwy donos trafił już do specjalnych oddziałów prewencji, których
zadaniem będzie dezorganizacja tych planów.
Ale tak naprawdę tylko Wy - przyszli Bracia i Siostry - możecie doprowadzić
do tego, żeby zło zniknęło z waszych domów, waszych umysłów i z waszego
życia. Nie dawajcie się omamić sloganom i reklamom propagującym zło!
Niszczcie je poprzez wasze Oddanie Dobru i Wierze w każdym czynie,
w każdej myśli i w każdym słowie!!
Bądźcie przeciw tej ogłupiającej muzyce, przeciw organizatorom takich
zjazdów i wydawcom zakazanych owoców!!!
A czeka Was Życie Wieczne!!!! Was - wiernych Idei Tradycji, jakiej
na imię Polska!!!!!
Czy ta perspektywa nie jest warta odrzucenia zakłamania i mroku, w
jakim tkwicie?!?
Walczcie!
Każdy sposób jest Dobry.
A i tak sądzić Was będą dopiero po śmierci.
Copyright
by Thrash'em All
+ + +
Podczas kosztownej rekonwalescencji otrzymałam kolejne
doniesienie o podejrzanych ruchach sił nieczystych w okolicach starych
magazynów odpadków jądrowych w Warwsiowie przy ulicy Jana Kazimierza. Podobno
zaczął tam jątrzyć ropień o medycznej nazwie DAMNABLE, sterowany przez
patologicznie niezrównoważonego Andrzeja P.
Z moich aktów wynika, że w maju przyszłego roku ten złośliwy chorobowo
ośrodek demagogii będzie święcił 10-lecie istnienia!!
To najwyższy czas, by Organy Prewencji i Ścigania zła - wsparte informacjami
z moich donosów - zawiodły tych amoralnych recydywistów przed Oblicze Sądu
Najwyższego.
Karta chorobowa DAMNABLE i Andrzeja P. jest przesączona ropnym upławem
bezeceństwa i smrodem śmierci.
Wszyscy zainteresowani upadkiem Moralnych Zasad wyrośli z rozbitych
alkoholem, nierządem i zbrodnią ludzkich skupisk, nie zasługujących na
miano Rodziny, gdzieś pod Radomiem. Ścigani od przedszkola przez Lokalne
Prawo i Klątwy trzymali się w kupie, dorabiając do tego swoistą ideologię
kultu śmierci określaną wersetem:
Copyright
2001 Cudgel Agency
Moja Misja szerzenia Dobra i Ciemnoty wymaga ode mnie nie lada poświęceń.
To już wiecie od kilku dni, gdy zaczęłam mówić do was, przyszli Bracia
i Siostry oraz Nasi Bracia i Siostry.
W zeszłym tygodniu zakradłam się - w przebraniu hydraulika - na tajemne
spotkanie członków DAMNABLE. Wierzcie mi, z trudem wytrzymywałam smród
rozkładających się ciał, jakie tam leżały potwornie okaleczone i wykorzystane
seksualnie. Siedzieli tam trzej podludzie, kiwając się w transie. Szukałam
wzrokiem automata, ale na próżno.
Jakież było moje przerażenie, gdy z ich słownej gestykulacjo-artykulacji
skonstatowałam, że jeden z nich - ten siedzący za kubłami śmieci i nakryty
metalowymi kloszami - to zbieg z Naszej Ochronki, związany także tajemnicą
inicjacji z bractwem ANTIGAMA. Czyli DAMNABLE to znowu czterech podludzi!!
Mało nie upuściłam kawałka rury, który trzymałam w razie koniecznej samoobrony.
Potem słyszałam, jak opowiadali sobie o skokach na podludzi w germanii
i czechach. I że jeszcze w tym roku znowu przygotowują sobie skoki poza
granicami Naszej Ojczyzny. Szczęśliwie mikrofon ukryty w majtkach wszystko
zarejestrował. Teraz będzie szansa, że już nie wymkną się z rąk Sprawiedliwości.
Kiedy pokazywali sobie trofea przywiezione stamtąd udało mi się wykraść
jedno z nich. Niestety, było to kolejne obrazoburcze winylowe dzieło DAMNABLE.
Wydane gdzieś tam miało dwa oblicza: jedno podstępnych satansynów pod wodzą
Andrzeja P. - i zawierało zniekształcone dźwięki bractw BRUTAL TRUTH i
TERRORIZER we własnej interpretacji oraz jakiś kociokwik na koniec - i
drugie: hiszpańskich odstępców od Wiary zwanych MIXOMATOSIS.
Pokazuję je Wam, Bracia i Siostry, po to, byście byli czujni i w każdej
chwili gotowi do zdemaskowania zła w naszym Kraju - Sanktuarium Dobra,
Wiary i Nadziei. Szczególnie w czasach, gdy zaczyna się mówić o wznowieniu
wszystkich dotychczasowych wersetów Andrzeja P. i jego kumpli na dwupłytowym
nagrobku...
Copyright
2001 Voliac Rock Produccions
+ + +
Coś jednak możemy zrobić, gdy połączy Nas Miłość
do wspólnej Sprawy!
Dzięki mojemu poprzedniemu artykułowi i informacjom o bractwie "Morbid
Noizz Magazine" udało się sparaliżować ich potajemne knowania. Odpowiednio
sterowane Gnieźnieńskie Służby wyrzuciły wszystkich członków nielegalnego
zrzeszenia na pysk z ich dotychczas zajmowanych lokali! Ratowali się następnie
ucieczką do piwnic, skąd próbowano ich wykurzyć dynamitem Uczuć i płonącymi
żagwiami Bratniej Miłości. Nie poddali się jednak i nie wyszli. Prawdopodobnie
zginęli, jednak nie możemy jeszcze tego sprawdzić, czyli odnaleźć ciał
- szczególnie truchła Pawła K. - bowiem budynek grozi zawaleniem w każdej
chwili. A że stoi akurat nad samym brzegiem morza - to sami rozumiecie.
Obiecuję jednak, że dowiem się całej prawdy, choćby miała być naga.
+ + +
Demoralizacja i ateizacja jest procesem systematycznie
niszczącym media w Naszej Ojczyźnie. Chorzy umysłowo znachorzy i wiedźmy
sięgają po pióra, z których toczą wściekła pianę pseudoznawstwa Ludzkich
Uczuć i Zachowań. Publikowanie i informowanie o dewiacjach podludzi - przypadkowo
zamieszkujących jeszcze Nasz Kraj Tradycji i Wiary - uważam za przestępstwo,
które powinno być z miejsca karane spaleniem na stosie bez Sądu. W Imię
Obrony Naszych Wartości nie wolno dopuszczać do publicznego obrażania Ludzkich
Uczuć!
A tego dopuszcza się właśnie miesięcznik pokrętnie zwany "Samo Zdrowie",
którego numer 12/50 z grudnia tego roku najpierw wali z grubej rury okładkowym
pytaniem: "SEKS co kobiety myślą o penisie?" a następnie poraża całostronicowym
wynaturzeniem "analnie, krok po kroku", podając publicznie do wiadomości
tego rodzaju stek świństw!!!
Czy ten finansowany żydowską mamoną szmatławiec liczy na to, że Nasze
Córki i Synowie, wychowani w Wierze Naszych Ojców zechcą dać się namówić
na popełnienie Grzechu Śmiertelnego według instrukcji?!?
Dokąd zmierzamy?
Ja sama nie mogłam przeczytać tych "rewelacji" bez wstępnego wyrażenia
specjalnego Żalu za Grzechy, a i tak policzki paliły mnie ogniem piekielnym
z każdym spojrzeniem w tekst.
Kto pcha Nas w otchłań zezwierzęcenia i brudu moralnego?
Czy ogólnokrajowa dostępność takiego pornograficznego pisemka jest
tylko preludium do powszechnego zdegenerowania Czystości i dziewictwa Naszego
Narodu?
Czy świadomie dążymy do zniszczenia Naszych Odwiecznych Wartości, jak
to już zrobiły w majestacie prawa wszystkie kraje tzw. generacji new age
z ameryką na czele?!?
Bo czymże jest oficjalnie wydany i dystrybuowany na świecie skandaliczny
produkt bluźnierczej kompanii o obraźliwej dla Naszych Uczuć nazwie WACO
JESUS, no czym?!?
Czy intymne czynności ludzkie mogą stać sie elementem prokreacji?!?
Gdzie i kiedy zginęła Godność Kobiety (Matki?) i Mężczyzny (Ojca?),
skoro pozwalają sobie na takie poniżenie?
Czy ludzki kał może służyć za pokarm lub fetysz?
Co wspólnego z zakładaniem Rodziny może mieć wypróżnianie się?!? I
to w obecności osób trzecich, a także z ich czynnym udziałem w odbiorze
ekskrementów!
Nie myślałam, że bycie Specjalnym Agentem Sił Dobra i Wiary będzie
wymagało ode mnie aż takiej Siły i Wiary.
Udane doprowadzenie do zniszczenia piśmidła "Infernal Death" przy tym,
co mnie ostatnio spotyka, to betka...
Tak więc ku przestrodze, Bracia i Siostry, pokazuję Wam publikację
czterech niezrównoważonych szczyli z Illinois, byście nigdy więcej nie
interesowali się własnymi potrzebami fizjologicznymi.
Są to brudy i nieczystości niegodne Naszego Obywatelstwa!!!
Copyright
1999 United Gutteral
+ + +
Zapraszam wszystkich Braci i Siostry na kolejną Ryłkolekcję,
która będzie miała miejsce na falach Radiostacji, z wtorku na środę, 28-ego
listopada po 1:00 w nocy, w programie Jarosława G.
Będziemy mówić o Czystości Duchowej dzisiejszej młodzieży, zagrożeniach
i szansach Odnowy Wiary.
Bądzcie z Nami!
Wasza
Janina Pawełna, Dr.
/Agentka Sił Dobra i Wiary/
Warwsiowa, 26.11.2001r.