DEATHOCJONALIA
 
 





NAZWA HANDLOWA: STD / ... musisz stąd odejść

SKŁAD: OCZY / MUSISZ STĄD ODEJŚĆ / TO TWOJE ŻYCIE / BO O TO CHODZI

W TYM PRZEWAGA METALI:
Th (55%)
Hy (44%)

SUBSTANCJE CZYNNE:
PIOTREK (śpiew); AREK (gitara, śpiew); TOMEK (gitara); DAREK (bas, śpiew); IREK (perkusja)

CECHY POŻĄDANE:Polskie teksty. Wokal jest tutaj rzeczywiście dodatkowym instrumentem, wzbogacającym brzmienie i podnoszącym atrakcyjność dema. Piotrek doskonale sprawdza się, kiedy śpiewa siłowo, krzyczy.
Teksty - choć po trosze poetyckie - tyczą otaczającej nas rzeczywistości, nie są za skomplikowane, ale walą nieźle i stąd łatwo wpadają w ucho.
Jak na taką długość utworów (jeden ponad 4-minutowy, reszta powyżej 5-ciu) to bardzo dobrze udaje się muzykom utrzymać dynamiczne tempo, fakturę, atmosferę oraz agresję muzyki. Gitary dość sprawnie budują nastrój i akcentują wybrane momenty.
OCZY to utwór w średnio-szybkim tempie. Dobry początek, potem solo. W środku spada napięcie i gaśnie ogień, jednak szczęśliwie w końcówce rozpętuje się piekło.
MUSISZ STĄD ODEJŚĆ choć jest nieco wolniejszy, to bardziej kręci niż poprzedni. Również zawiera 2 solówki (pierwsza, krótka, pokręcona, druga dłuższa i bardziej jaskrawa), ale o wiele lepiej narasta tu agresja muzyczna podparta dość przejmującym tekstem. W drugiej połowie zwolnienie, szept i wybuch z ostrym zejściem na końcu. To naprawdę dobry numer!
TO TWOJE ŻYCIE jest najdłuższym kawałkiem na demówce. Zaczyna się spokojnie, gitara solowa wprowadza w nastrój, jednak zanim nastąpi wybuch dochodzi do wyciszenia i wokal przejmuje stery, doprowadzając do szaleństwa (refren!), potem nagłe ochłodzenie klimatu i pełne energii spiętrzenie oparte na dwóch refrenach przedzielonych solówką. I zejście. O, i wreszcie słychać było stopę! A bas wyszedł na pierwszy plan, i dobrze.
BO O TO CHODZI jest najkrótszy. Dość szybko wchodzi wokal i narasta gniew. Szybko osiągamy apogeum przy rewelacyjnym chórku i refrenie opartym na rytmicznym hardcorowym wzorcu. Potem utworowi ubywa agresji i napięcia a solówka doprowadza niemal do całkowitego zwolnienia, ale to tylko przysłowiowa cisza przed burzą. Za chwilę eksplodują wszystkie moce, wsparte równie udanym chóralnym refrenem. A potem to już tylko latają wkoło odłamki dźwięków, aż wszystko cichnie.
Szkoda, że to już koniec.

CECHY NIEPOŻĄDANE:Kiepskie logo nie bardzo mi się kojarzy z metalową muzą. Mało dobitnie brzmiąca stopa i werbel, tak że miejscami oba te dźwięki nie dają się rozróżnić. W OCZACH bas zalewa brzmieniowo całość nagrania, nie dając możliwości wyeksponowania się reszcie instrumentów. A kotły swoim brzmieniem jeszcze tę sytuację pogłębiają. Blach - w sytuacji, kiedy akcent jest konieczny - prawie wcale nie słychać. Lepiej słychać hajhet i czynel, ale nie zawsze i nie tak, jak bym chciał to słyszeć. Wokalista niepoprawnie akcentuje niektóre samogłoski, powodując, że tekst nie zostanie odebrany tak, jakby tego zapewne chciał. Tomku, zwróć uwagę na słowa, np. na "rĘce", "pałĘ", "miĘśnie", "napiĘte", które winny brzmieć bardziej, jak "rence", "pałe", "mieńśnie" czy "napiente". To poważna sprawa i wymagająca natychmiastowej korekty.

DAWKOWANIE:
4/20'06"

SZYBKOŚĆ WCHŁANIANIA:
44/66 (Agrr/min), w języku ojczystym

OPAKOWANIE:
CDR, wkładka z drukarki komputerowej cz/b, brak bio?

ROK I MIEJSCE PRODUKCJI:
Lipiec 2002r. Pracownia muzyczna Wojciecha Szajwaja, Bolesławiec.

WYTWÓRCA:
TOMEK, 0606.658 085; darkness@pf.pl