Zygmunt Sławomir - Edward Stachura x16
- teksty utworów -1. Introit (pieśń na wejście)
2. Piosenka, której nie da się przestać śpiewać
3. Tobie albo zawieja w Michigan
4. Kim właściwie była ta piękna pani, co dzisiejszej nocy w mojej samotni mnie odwiedziła
5. Tango triste
6. Czas płynie i zabija rany
7. Za dalą dal
8. Dookoła mgła
9. Miłość jest...
10. Żegnaj pustko, spłyń z lodami! Witaj szczęście – nikt jest z wami!
11. Dokąd idziesz? Do słońca!
12. Biała lokomotywa
13. Zobaczysz
14. Opadły mgły, wstaje nowy dzień
15. Na błękicie jest polana
16. Pieśń na wyjścieIntroit (pieśń na wejście) - z poematu „Missa pagana”
muz: Sławomir Zygmunt, sł: Edward StachuraChodź człowieku, coś ci powiem,
Chodźcie wszystkie stany.
Kolorowi, biali, czarni,
Chodźcie zwłaszcza wy, ludkowie
Przez na oścież bramy.Dla wszystkich starczy miejsca
Pod wielkim dachem nieba.Rozsiądźcie się na drogach,
Na łąkach na rozłogach,
Na polach, błoniach i wygonach,
W blasku słońca, w cieniu chmur.Rozsiądźcie się na niżu,
Rozsiądźcie się na wyżu,
Rozsiądźcie się na płaskowyżu,
W blasku słońca, w cieniu chmur.Dla wszystkich starczy miejsca
Pod wielkim dachem nieba.
Na ziemi, którą ja i ty też,
Zamieniliśmy w morze łez.
***
Piosenka, której nie da się przestać śpiewać
muz: Sławomir Zygmunt, sł: Edward StachuraSłońcem byliśmy!
Cieniem jesteśmy!
Słońcem będziemy!
Dziećmi swych dzieci!
***
Tobie albo zawieja w Michigan
muz: Sławomir Zygmunt, sł: Edward StachuraZawieja w Michigan,
zapada serce w śnieg,
Pustkowie ciągnie się,
Wysepki żadnej drzew,
Ni domu, z domu gest:
Wejdź!Pustkowie hen i hen,
Zawieja, mróz i biel,
Zawyłem aż po kres,
Czy spodziewać się, że...
A wicher w trąbki dmie:
Nie!Miłości nasze tam,
Są tam gdzie nie ma nas,
U Boga w środku gwiazd
Pokochał też bym brak,
I cały słałbym blask:
W dal!La-lalaj, la-lalalalalalaj,
La-lalaj, la-lalalalalalaj,
Zamieniam w zjawę się:
Niech!
***
Kim właściwie była ta piękna pani co dzisiejszej nocy w mojej samotni mnie odwiedziła
muz: Sławomir Zygmunt, sł: Edward StachuraNikt nie zna ścieżek gwiazd,
Wybrańcem kto wśród nas?
Zapukał ktoś...
To do mnie gość.Włóczyłem się jak cień,
Czekałem na ten dzień
I stoisz w drzwiach...
Jak dziwny ptak.Więc bardzo proszę, wejdź,
Tu siadaj, rozgość się
I zdradź mi, kim tyś jest
Madame.
Albo nie zdradzaj mi,
Lepiej nie mówmy nic.Nieśmiało sunie brzask,
Zatrzymać chciałbym czas.
Inaczej jest...
Czas musi biec.Gdzieś wdali zapiał kur,
Niemodny wdziewasz strój,
I stoisz w drzwiach...
Jak dziwny ptak.Więc jednak musisz pójść,
Posyłasz mi przez próg
Ulotny uśmiech swój
Madame.
Więc jednak musisz pójść,
Posyłasz mi przez próg
Ulotny uśmiech swój...Lecz będę czekał przyjdź,
Gdy tylko zechcesz przyjdź!
Będziemy razem śnić!
Nikt nie zna ścieżek gwiazd,
Wybrańcem kto wśród nas?
Zapukał ktoś...
To do mnie gość.
***
Tango triste
muz: Sławomir Zygmunt, sł: Edward StachuraTo było tak, jak zaćmienie słońca w sercu,
Przestała naraz widzieć mnie.
To było tak, jak trzęsienie ziemi w Peru,
Przestała naraz słyszeć mnie.
To było tak, jak o latarnię morską,
Rozbija się wędrowny ptak.
W najgłębszą ciemność strącił mnie,
Strącił mnie największy blask.Tango – żałobny śpiew jak po szarańczy.
Tang – to smutna myśl, którą się tańczy.
Z kulą u nogi przeklętej pamięci,
Z nożem, co w plecach aż do rękojeści,
Z obłędem, co w oczach się nie mieści.Niech będzie tak, że zaćmienie zawsze będzie,
Nie wyjdzie słońce dla mnie już.
Niech będzie tak, że trzęsienie ziemi wszędzie,
Zaginął wszędzie po mnie słuch.
Niech będzie tak, bo ja nie żyję wcale,
Bo duchem ptaka stał się ptak.
W najgłębszej nocy tańczę,
Tańczę do czarnego dnia.Tango – żałobny śpiew jak po szarańczy.
Tang – to smutna myśl, którą się tańczy.
Z kulą u nogi przeklętej pamięci,
Z nożem, co w plecach aż do rękojeści,
Z obłędem, co w oczach się nie mieści.
***
Czas płynie i zabija rany
muz: Sławomir Zygmunt, sł: Edward StachuraZwólcie czarnym potoczyć się chmurom,
Po was, przez was i między ustami.
I oto dzień nadchodzi, nowy dzień.
One już daleko za górami.Tylko dajcie mu czas,
Dajcie czasowi czas,
Bo bardzo, bardzo,
Bardzo, bardzo szkoda.
Byłoby nas.Przysięgam wam, że płynie czas,
Że płynie czas i zabija rany.Tylko dajcie mu czas,
Dajcie czasowi czas,
Bo bardzo, bardzo,
Bardzo, bardzo szkoda.
Byłoby nas.
***
Za dalą dal
muz: Sławomir Zygmunt, sł: Edward StachuraJa wiem, wiem,
Że gór tych siedem jest.
Że gór tych siedem jest.Wiem też, wiem,
Przejść muszę siedem rzek.
Przejść muszę siedem rzek.I ciągle dal, za dalą dal,
Zawieje, śnieżyce i żar, i kurz,
I nie wiem nawet już,
Czy tam gdzieś będzie kres.Już w żadnych oczach
Nie będę mieszkać mógł.
Nie będę mieszkać mógł.Już w każdych włosach
Zobaczę wstęgę dróg.
Zobaczę wstęgę dróg.I ciągle dal, za dalą dal,
Zawieje, śnieżyce i żar, i kurz,
I nie wiem nawet już,
Czy tam gdzieś będzie kres.Ja wiem, czemu
Zaszumiał nagle wiatr.
Zaszumiał nagle wiatr.Słyszę, mówi
Że w drogę na mnie czas.
Że w drogę na mnie czas.I ciągle dal, za dalą dal,
Zawieje, śnieżyce i żar, i kurz,
I nie wiem nawet już,
Czy tam gdzieś będzie kres.I ciągle dal, za dalą dal,
Zawieje, śnieżyce i żar, i kurz,
I nie wiem nawet już,
Czy tam gdzieś będzie kres.
Będzie kres.
***
Dookoła mgła
muz: Sławomir Zygmunt, sł: Edward StachuraJak długo pisana mi jeszcze włóczęga?
Ech, gwiazdo – ogniku ty błędny mych dni,
Spraw, by skończyła się jeszcze ta męka.
I zapędź do czułych zakulaj mnie drzwi.Lecz gdzie jest ten dom, jak tam idzie się doń?
Gdzie jest ta stanica, gdzie progi te są.
Tam most jest na rzece, za rzeką jest sad,
Tam próżnia się kończy, zaczyna się świat.Lecz gdzie rzeka ta, gdzie rzucony most?
Gdzie sad jest ten biały, jabłonki gdzie są?
Na drzewach owoce i strąca je wiatr,
Do kosza je zbiera ta ręka jak kwiat.Te strony gdzieś są, gdzieś daleko za mgłą,
Więc idę i dalej przedzieram się wciąż.
Zbierają się ptaki, ruszają na szlak,
Już lecą, wprost lecą, nie błądzą jak ja.Jak długo pisana mi jeszcze włóczęga?
Ech, gwiazdo – ogniku ty błędny mych dni,
Spraw, by skończyła się jeszcze ta męka.
I zapędź do czułych zakulaj mnie drzwi.
***
Miłość jest... Z „Fabula rasa”
muz: Sławomir Zygmunt, sł: Edward StachuraMiłość jest bezinteresownym czynieniem miłości,
Tak jak słońce jest bezinteresownym promieniowaniem słoneczności.
Słońce jest słońcem w świecie heliosowym,
Miłość jest słońcem w świecie księżycowym
Słońce jest słońcem w świecie jasności,
Miłość jest słońcem w świecie ciemności...
***
Żegnaj pustko, spłyń z lodami!
Witaj szczęście – nikt jest z nami
muz: Sławomir Zygmunt, sł: Edward StachuraTen walczyk sam się gra
I śpiewa też się sam,
Nie stoi za nim smutny pan,Nie siedzi przed nim wieniec dam.
A słów ma też w sam raz:
Raz dwa-trzy, raz dwa-trzy, raz,
A teraz wbiega wiatr,
Zaprasza wszystko w tan.
***
Dokąd idziesz? Do słońca
muz: Sławomir Zygmunt, sł: Edward StachuraW nocy i w ludziach czarna noc,
Blask nie widzi gdzie ma zadać cios.Jestem tutaj, wołam cię,
Jestem tutaj, przeszyj mnie.
Promieniu przejrzysty, złocisty.Nie strasz mnie jak gdybyś nie miał wzejść,
Wiem żeś tuż pod horyzontem jest.W lustrze nieba widać cię,
W ziemi drżeniu słychać cię.
Promieniu przejrzysty złocisty.Nocy proszę nie przeciągaj już,
Skoro świt do słońca muszę pójść.Z błyskiem w oku będę szedł,
Wprost na ciebie będę biegł.
Promieniu przejrzysty złocisty.
***
Biała Lokomotywa
muz: Sławomir Zygmunt, sł: Edward StachuraSunęła poprzez czarne łąki,
Sunęła przez spalony las.
Mijała bram zwęglone szczątki,
Płynęła przez wspomnienia miast.
Biała Lokomotywa.Skąd wzięła się w krainie śmierci,
Ta żywa zjawa istny cud,
Tu pośród pustych marnych wierszy,
Tu gdzie już tylko czarny kurz.
Biała Lokomotywa.Ach czyj, ach czyj to jest,
Tak piękny, hojny gest,
Kto mi tu przysłał ją,
Bym się wydostał stąd.
Białą lokomotywę.Suniemy poprzez czarne łąki,
Suniemy przez spalony las,
Mijamy bram zwęglone szczątki,
Płyniemy przez wspomnienia miast,
Z Białą Lokomotywą.Ach któż, ach któż to może być,
Beze mnie kto nie umie żyć,
I bym zmartwychwstał błaga mnie,
By mnie obudził jasny zew
Białej Lokomotywy.Gdzie brzęczą pszczoły, pluszcze rzeka,
Gdzie słońca blask i cienie drzew,
Do tej co na mnie w życiu czeka,
Do życia znowu nieś mnie nieś.
Biała Lokomotywo.
***
Zobaczysz
muz: Sławomir Zygmunt, sł: Edward StachuraA kiedy ona cie kochać przestanie,
zobaczysz noc w środku dnia,
czarne niebo zamiast gwiazd,
zobaczysz wszystko to samo, co jaA kiedy ona cie kochac przestanie,
zobaczysz obcą własną twarz,
Jakie wielkie oczy ma strach,
zobaczysz wszystko to samo, co jaA ziemia, zobaczysz, to nie będzie ziemia
Nie będzie cię nosić
A ogień, zobaczysz, to nie będzie ogień
Nie będziesz w nim brodzić
A woda, zobaczysz, to nie będzie woda
Nie będzie cię koićA kiedy ona cie kochać przestanie,
zobaczysz obcą własną twarz,
Jakie wielkie oczy ma strach,
zobaczysz wszystko to samo, co jaA kiedy ona cie kochać przestanie,
zobaczysz noc w środku dnia,
czarne niebo zamiast gwiazd,
zobaczysz wszystko to samo, co jaA ziemia, zobaczysz, to nie będzie ziemia
Nie będzie cię nosić
A ogień, zobaczysz, to nie będzie ogień
Nie będziesz w nim brodzić
A woda, zobaczysz, to nie będzie woda
Nie będzie cię koić
***
Opadły mgły, wstaje nowy dzień
muz: Sławomir Zygmunt, sł: Edward StachuraOpadły mgły i miasto ze snu się budzi,
Górą czmycha już noc,
Ktoś tam cicho czeka, by ktoś powrócił,
Do gwiazd jest bliżej niż krok!
Pies się włóczy popod murami – bezdomny,
Niesie się tęsknota czyjaś na świata cztery strony!A Ziemia toczy swój garb uroczy,
Toczy, to czy się los.
A Ziemia toczy swój garb uroczy,
Toczy, to czy się los.Z dusznego snu już miasto tu się wynurza,
Słońce wschodzi gdzieś tam,
Tramwaj na przystanku zakwitł jak róża,
Uchodzą cienie do bram.
Ciągną swoje wózki-dwukółki mleczarze,
Nad dachami snują się sny podlotków pełne marzeń!A Ziemia toczy swój garb uroczy,
Toczy, to czy się los.
A Ziemia toczy swój garb uroczy,
Toczy, to czy się los.
***
Na błękicie jest polana
muz: Sławomir Zygmunt, sł: Edward StachuraPowiedz mi, co byś chciała?
Cuda ja czynię, mała!
Martwe zamieniam w żywe,
Zgasłe w płonącą grzywę.
Powiedz mi, co byś chciała.Na błękicie jest polana.
Dwa obłoki to hosanna.
Jeden chłopak, drugi panna.
Jeden chłopak, drugi panna.Jeśli chcesz jeszcze więcej,
Wezmę cię ja na ręce.
W góry uniosę dzikie,
Zaprzęg latawców skrzyknę,
Jeśli chcesz jeszcze wyżej.Na błękicie jest polana.
Dwa obłoki to hosanna.
Jeden chłopak, drugi panna.
Jeden chłopak, drugi panna.Powiedz mi, co byś chciała?
Cuda ja czynię, mała!
Chęć masz na lody może?
Albo na młode zboże?
Wszystko dla ciebie zrobię,
Wszystko dla ciebie zrobię,
Mój ty mały, wielki Boże!Na błękicie jest polana.
Dwa obłoki to hosanna.
Jeden chłopak, drugi panna.
Jeden chłopak, drugi panna.Jadą razem do Poznania.
***
Pieśń na wyjście - z poematu „Missa pagana”
muz: Sławomir Zygmunt, sł: Edward StachuraIdź człowieku, idź, rozpowiedz,
Idźcie wszystkie stany.
Kolorowi, biali, czarni,
Idźcie zwłaszcza wy, ludkowie
Przez na oścież bramy.Dla wszystkich starczy miejsca
Pod wielkim dachem nieba.Rozejdźcie się po drogach,
Po łąkach po rozłogach,
Po polach, błoniach i wygonach,
W blasku słońca, w cieniu chmur.Rozejdźcie się po niżu,
Rozejdźcie się po wyżu,
Rozejdźcie się po płaskowyżu,
W blasku słońca, w cieniu chmur.Dla wszystkich starczy miejsca
Pod wielkim dachem nieba.
Na ziemi, którą ja i ty,
Nie zamienimy w bagno krwi.